Wpisy z tagiem ‘zwierzęta’

Fauna Junior – gra edukacyjna, od której nie da się uwolnić

Marcin Niebudek,

To od razu wam powiem, że uwielbiamy tą grę, a teraz możecie na spokojnie przeczytać dalszą część recenzji :-). „Faunę Junior” wydawnictwa Egmont wypróbowaliśmy pierwszy raz na zeszłorocznej, wiosennej Gratislavii i była to miłość od pierwszej partii.

Fauna Junior - zawartość pudełka

Pokaźnych rozmiarów pudełko zawiera planszę główną, sześć plansz obszarów, żetony do obstawiania kategorii i to co w tej grze jest najważniejsze, czyli 90 dwustronnych kart ze zwierzętami. Tak, to daje 180 zwierząt, które dzięki tej grze poznacie wy i wasze dzieci!

Karty zwierząt umieszczono w specjalnym pudełku, które zakrywa ich dolną część. I tutaj kryje się sedno rozgrywki, podczas której będziecie starali się odgadnąć jedną z czterech informacji na temat każdego z gatunków:

  • Ile zwierzę może ważyć?
  • Gdzie mieszka? A dokładniej, co jest jego naturalnym środowiskiem?
  • Czy jest roślinożerne, a może je coś więcej niż zieleninę?
  • Czy znosi jaja?

Fauna Junior - podczas gry

Brzmi to trochę groźnie i sprawia wrażenie bardzo trudnego dla 6 latka, ale takie nie jest. Po pierwsze nie musimy znać dokładnej wagi zwierząt. Będziemy obstawiać jedynie przydziały i to takie całkiem zrozumiałe dla dziecka. Tak więc przyjdzie nam zdecydować czy zwierzę z obrazka jest cięższe niż szklanka z sokiem, a może niż worek ziemniaków, rower, dorosła osoba, motocykl czy też duża ciężarówka. Także miejsce, które zwierzę zamieszkuje wybierzemy na jednej z sześciu plansz, które przedstawiają różne środowiska: pustynie, góry, lasy, rzeki i jeziora, sawanny i łąki, tropiki oraz wsie i miasta.

Fauna Junior - karty zwierząt

Każdy z graczy będzie miał okazję obstawić każdą z czterech kategorii, przy czym ten, który jako pierwszy wytypuje jakąś informację ma szansę zdobyć 2 punkty, a pozostali gracze, którzy zasugerują się jego odpowiedzią, już tylko 1 punkt. Ponadto wiele zwierząt żyje w więcej niż jednym miejscu, więc przy obstawianiu tej kategorii kilka osób może zdobyć po 2 punkty.

Kiedy wszyscy już wytypują swoje odpowiedzi na temat zwierzęcia z obrazka, kartę wyjmuje się z pudełka i sprawdza kto trafił poprawnie. Wszystko jest narysowane, także nawet dzieci od razu zorientują się czy udzieliły prawidłowych odpowiedzi.

Kategoria wiekowa

Teoretycznie to gra od 6 lat, ale moim zdaniem można się świetnie bawić już z młodszymi dziećmi (4-5 lat), zwłaszcza jeśli interesuje je przyroda. Co najwyżej będzie im trzeba dać ciut więcej czasu na decyzję i zadać pomocnicze pytania na zasadzie „Czy myślisz, że to zwierzę jest większe od człowieka czy mniejsze?”, albo „Gdzie ono może mieszkać? Na pustyni, w górach czy może w dżungli?”, a następnie pomóc dziecku ustawić znacznik we właściwym miejscu.

Co więcej, my grając z naszym 5-letnim wtedy synem byliśmy zaskoczeni (mile) sposobem w jaki dedukował odpowiedzi. No bo skoro „Odmieniec jaskiniowy” (nomen omen rodzice też dowiedzieli się o jego istnieniu właśnie z gry :-)), to pewnie mieszka w jaskini, a jaskinie są w górach. Albo w „W jaskiniach jest ciemno i nie ma tam roślin, to… To pewnie musi jeść coś innego”. Także nie martwcie się, dzieciaki sobie doskonale poradzą.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Piękno tej gry polega na tym, że nie wymaga od dzieci szerokiej wiedzy, a raczej chwili zastanowienia się. Poza tym zbiór zwierząt jest naprawdę imponujący (180), zwłaszcza że w trakcie jednej rozgrywki przerabiamy tylko około 6-10 zwierząt (wygrywa osoba, która zdobędzie 30 punktów). To daje gwarancję, że gra szybko się nie znudzi i zapewnia spokojne tempo przyswajania kolejnych informacji, które dzieci są faktycznie w stanie zapamiętać. Z resztą przy zgadywaniu odpowiedzi na temat zwierząt, których się nie zna można wręcz wspomóc dzieci w tym dedukowaniu.

Zanim dziecko obstawi, zwróćmy mu uwagę na to, jakiego koloru jest zwierzę i na to, że zwykle zwierzęta mają kolory, które pozwalają im się dobrze ukryć w ich otoczeniu. Niech dziecko zastanowi się czy zwierzę ma grube futro i czy łatwo mieszkałoby mu się w takim futrze na pustyni. Czy zwierzę ma pazury, albo kły i czy potrzebne by mu były do skubania trawki na łące, itd. Tak… moim zdaniem ta gra nie polega w dużej mierze na zapamiętywaniu faktów z tych 90 kart, ale na myśleniu i tego właśnie uczy dzieci.

Ocena

No nie może być inna niż 5-tka. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do „Fauny Junior” to sposób w jaki potraktowano wagę zwierząt. Przy rozpatrywaniu tej kategorii brana jest pod uwagę maksymalna waga dorosłego osobnika, co moim zdaniem jest mylące. Kiedy wyobrażamy sobie np. kozę, to myślimy o takiej średniej jaką możemy spotkać na wsi, a nie o największym możliwym koźle. Ale to może zmylić w takim samy stopniu dorosłych jak i dzieci, więc tak faktycznie nie ma takiego dużego znaczenia dla całej gry. Tak czy siak w pełni zasłużona piątka dla gry, która zapewnia wiele godzin mądrej zabawy!

Dodam jeszcze, że „Fauna Junior” to uproszczona wersją „Fauny” tego samego autora. Duża „Fauna” jest już trudniejsza i przeznaczona jest dla starszych dzieci. Szkoda, że do wersji „Junior” nie dołączono książeczki z opisami zwierząt, tak jak to zrobiono w przypadku jej starszej siostry.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Pomysł na zabawę

To jeszcze na koniec krótki pomysł na zabawę. Zabraliśmy ze sobą ostatnio kilka kart z „Fauny Junior” do ZOO. Można się przy ich pomocy pobawić w tropicieli. Wybieramy kilka zwierząt, które w ZOO będzie można spotkać. Każdy losuje po 3 karty i podczas wizyty w Ogrodzie Zoologicznym stara się odnaleźć/rozpoznać zwierzęta ze swoich kart :-)

Fauna Junior - ZebraFauna Junior - LeniwiecFauna Junior - Pyton zielonyFauna Junior - Krokodyl nilowyFauna Junior - SłońFauna Junior - Hipopotam karłowatyFauna Junior - Hipopotam

Monkey Business – uważaj na interesy z małpami

Marcin Niebudek,

Kiedyś przez przypadek trafiłem na tę grę. Moją uwagę przykuło nazwisko autora – Reiner Knizia. Już kiedyś wspominałem, że będziecie mieli okazję wielokrotnie trafić na jego nazwisko przy okazji gier planszowych dla dzieci. „Monkey Business” wydane przez Piatnik co prawda planszy nie posiada, ale za to, ta szybka i prosta gra, gwarantuje dużo zabawy!

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Monkey Business - zawartość pudełka

W niedużym pudełku znajdziecie worek pełen żetonów z wizerunkami zwierząt. Chodzi o to, że niesforne małpy wypuściły je wszystkie z ZOO i przy okazji same nawiały. Waszym zadaniem jest je teraz wszystkie wyłapać. W pudełku znajdują się też żetony, które podpowiadają ile zwierząt każdego gatunku faktycznie znajduje się w worku na początku rozgrywki. Najwięcej, bo dziesięć, jest małp, najmniej – słoni.

Dlaczego ta informacja jest istotna? Bo tej grze będziemy dzieci zapoznawać z prawdopodobieństwem i ryzykiem. Brzmi groźnie, ale to wiemy tylko my – rodzice. Tymczasem nasze dzieci wyruszają po prostu na misję ratunkową :-). W swojej kolejce, każdy może wylosować z worka żeton. Następnie może zdecydować czy to co wylosował już mu wystarczy, czy losuje kolejne zwierzę. Potem kolejne i tak dopóki gracz stwierdzi, że już dosyć, albo… Dopóki wylosuje drugi raz takie samo zwierzę. W tym drugim wypadku oddajemy wszystkie wylosowane w tej turze zwierzęta z powrotem do wora.

Jeśli sami się powstrzymamy przed kolejnym losowaniem i każde z naszych zwierząt jest inne, to odkładamy zdobyte w swojej kolejce żetony na swój stos. Kiedy już dzieci oswoją się z samym losowaniem, będzie można z nimi zagrać w wariant, gdzie ma się możliwość podkradania innym graczom zwierząt z wierzchu ich stosu. Wtedy zacznie mieć znaczenie w jakiej kolejności układamy żetony i co zostawiamy na górze.

To właśnie tutaj i w samym losowaniu ujawnia się ryzyko i prawdopodobieństwo, no bo jeśli wylosowaliśmy jedną małpę, potem pingwina (których jest w worku dziewięć), to mamy dużo większą szansę trafienia kolejnej sztuki, niż gdy naszym łupem padnie słoń, czy lew, których jest odpowiednio trzy i cztery. Wygra ten, kto wyłapie największą liczbę uciekinierów.

Ta gra kojarzy mi się nieodparcie z bajką Stanisława Jachowicza „Dziecię i dzbanuszek„, a konkretnie z radą z niego płynącą:

Nie bądź, kochanku, chciwym, weź tylko połowę,
Wyjmiesz rączkę, orzeszki wybierzesz potrosze,
A pomnij w dalszym wieku tak czerpać rozkosze.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat pięciu. Pobawić się oczywiście można z młodszymi, aczkolwiek ciężej będzie im zrozumieć różnicę w ryzykowności dalszych losowań w zależności od tego, co już leży na stole. Niemniej, zupełnie losowa rozgrywka z oddawaniem zwierząt do worka jeśli trafi się drugie takie samo będzie dobrą zabawą nawet dla maluchów. Starsze dzieci będą już mogły podejmować ryzyko bardziej świadomie. Tak czy siak ostateczną rolę odgrywa w tej grze, w dużej mierze, szczęście – można mu jedynie trochę pomóc :-)

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Przede wszystkim gra uczy tego co to jest ryzyko, szanse w losowaniu, czy poprzestać na tym co się ma, czy pokusić się o jeszcze jeden żeton i stracić wszystko co się wylosowało? Gra wymaga za to pogodzenia się z porażkami i oddawaniem zwierząt do worka. Zdarzyło się nam raz, że nasz Tomek grając podczas Planszarni z trójką innych dzieci, miał takiego pecha, że skończył grę nie mając ani jednego żetonu. Trzeba być przygotowanym na taką ewentualność :-) Pierwszy zwrot do wora – ok, zawsze może się zdarzyć. Drugi – no dobra, czasem mamy pecha. Trzeci pod rząd – oczy robią się wilgotne. Koniec gry z niczym skończył się już płaczem pod stołem ;-)

Ocena

Nie może być inna niż pięć, bo strasznie lubimy wracać do tej gry. Jest krótka, łatwa i emocjonującą. Po prostu 10-15 minut dobrej zabawy, na którą zawsze znajdzie się czas. Jeśli chcemy sobie zagrać w coś szybkiego, to najczęściej na stole ląduje właśnie „Monkey Business”. Do tego gra nie jest droga, a plastikowe żetony są solidne i nie widać po nich wciąż jakiegoś większego zużycia. Polecamy!

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Małe ZOO – mało znane, a bardzo dobre

Marcin Niebudek,

Mało który maluch nie lubi zwierząt, zwłaszcza tych egzotycznych. Temat ZOO jest więc bardzo atrakcyjny i dzisiaj chciałbym napisać o grze, na którą trafiłem gdy Tomek miał nieco ponad 3 lata. Znalazłem ją na półce jednej z księgarni, a że była niedroga i zawartość pudełka wydała mi się ciekawa to wziąłem w ciemno. Później zamówiliśmy jeszcze dwie, żeby obdarować rodzinę i znajomych :-)

Mowa o „Małym ZOO” wydanym przez Axel. W pudełku znajdziecie solidne i kolorowe plansze ogrodów zoologicznych, które będziecie się starali zapełnić najatrakcyjniejszymi gatunkami zwierząt. Będziecie starali się zdobyć okazy małe, duże i średnie (reprezentowane przez równie solidne żetony). Oczywiście nie wszystkie do ZOO się zmieszczą, bo dla każdego potrzebny jest odpowiedniej wielkości wybieg.

Małe ZOO - zawartość pudełka

Dodatkowo podczas gry będzie można zdobyć dwa gatunki unikatowe (pandę i kameleona – czerwone żetony), ale to będzie możliwe tylko przez wykonanie specjalnych zadań podanych na kartach. Takie zadanie będzie określało jakie inne dwa zwierzęta będziecie musieli mieć w swoim ZOO zanim będziecie mogli wziąć jeden z gatunków unikatowych.

Wasze ZOO co jakiś czas odwiedzą goście. Będziecie wtedy sprzedawać bilety. Biletów zdobędziecie tym więcej, im atrakcyjniejsze zwierzęta macie w swoim ZOO. To z kolei określają gwiazdki na każdym z żetonów. Grę wygra ten, kto pierwszy sprzeda co najmniej 15 biletów, albo zapełni wszystkie wybiegi i będzie posiadał zarówno pandę jak i kameleona.

Małe ZOO - w trakcie gry

W tej grze nie ma kostek, choć większość zdarzeń jest bardzo losowa. Do określenia co akurat będziemy mogli zrobić (zdobyć zwierzę, kartę z zadaniem, przyjąć gości, a może wymieć się z innym graczem zwierzętami) używamy specjalnego kołowrotka. To bardzo dobre rozwiązanie, bo jest dla dzieci atrakcyjne, łatwe w obsłudze i czytelne.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 5-ciu, ale jak napisałem na wstępie, my zaczęliśmy w nią grać z synem gdy miał nieco ponad 3 lata. Jedyne co zmieniliśmy to, że karty z zadaniami były jawne (abyśmy mogli mu podpowiedzieć co może zrobić), a wymiany dobrowolne zamiast przymusowych (aby wyeliminować negatywne działania wymian). W grze występują dobrze znane zwierzęta, wszystko jest bardzo dobrze oznaczone, także młodsze dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem co się dzieje.

Za to przy grze ze starszymi dziećmi karty mogą być tajne, wymiany przymusowe (czyli zgodnie z oryginalnymi zasadami), a dodatkowo instrukcja podpowiada jeszcze dwa warianty urozmaicające rozgrywkę i nieco ją komplikujące (ale nie za mocno). Niemniej kategoria wiekowa tej gry kończy się moim zdaniem gdzieś na 6-, 7-latkach. Później będzie można przesiąść się na bardziej zaawansowane tytuły, a przy tym pozostać przy temacie budowy ZOO :-)

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Gra jest bardzo losowa, co zwiększa znacząco szansę dzieci w grze z rodzicami (uznaję to za zaletę). Tak faktycznie to jedyne decyzje jakie czekają dzieciaki w tej grze, to gdzie umieścić w ZOO kolejne zwierzę (zwłaszcza średnie) albo na co zwierzę wymienić, żeby zrealizować zadanie. Gra jest bardzo prosta, rozgrywka trwa około 15 minut więc jest to doskonała pozycja na zapoznawanie dzieci z planszówkami. Aspekt edukacyjny jest tutaj niezbyt duży, niemniej dzieciaki będą mogły poznać te kilkanaście zwierząt, które w grze występują. Ale nie jest to gra edukacyjna, tylko rozrywkowa.

Ocena

To jest jedna z gier, które z powodzeniem stosowaliśmy do zapoznawania młodszych dzieci (właśnie 3- i 4-latków) z grami planszowymi innymi niż Memory, loteryjki i tym podobne. Zabawa jest przy tej grze zaskakująco dobra. Rozgrywka szybka i prosta. Do tego gra jest bardzo dobrze wykonana (no może poza nieco cienkimi kartami zadań, które łatwo pogiąć gdy gra się z młodszymi dziećmi). Jedyną wadą jest to, że po jakimś czasie okaże się zbyt prosta, ale taki już los tego typu gier. Jeśli Wasze dziecko ma mniej niż 5 lat i lubi zwierzęta, to szczerze polecamy!

Zobacz jak oceniamy…
4+/5

IQ Rodzinki, czyli jak rosną zwierzęta

Marcin Niebudek,

Co wiecie o borsuku, żabie, dziku? No dobra, coś tam pewnie wiecie :-) A o chrabąszczu, szczupaku, rusałce pokrzywniku, perkozie dwuczubym czy ziębie? Jak was kiedyś pięciolatek zagnie wiedzą o tym, jak odróżnić młodego dzika od starego, albo że ten motylek to lubi pokrzywy, to będziecie wiedzieli, że grał w „IQ Rodzinki” od wydawnictwa Granna :-)

IQ Rodzinki - zawartość pudełka

Ale od początku. Rodzinki, to jedna z gier edukacyjnych wchodzących w skład nowej serii Granny „IQ Granna„, którą to poleca szanowny Profesor Granna :-) W pudełku z grą znajdziecie 8 żetonów zwierząt (tych wspomnianych we wstępie), 48 kartoników przedstawiających kolejne etapy rozwoju tychże (po 6 na zwierzaka), obrazek przedstawiający wszystkie te zwierzaki w ich naturalnym środowisku oraz instrukcję (która zasłużyła sobie na osobny akapit :-)).

Same zasad gry są bardzo proste. W Rodzinkach każdy z graczy otrzymuje jeden lub dwa (w zależności od liczby grających) kafelki ze zwierzętami i w trakcie gry stara się skompletować żetony całego cyklu życia zwierzaka. Cykle te pokazują jak dany gatunek przychodzi na świat, jak się rozwija i dorośleje. Każdy w sześciu krokach, ale nie martwcie się – do gry nie trzeba posiadać żadnej wiedzy na temat tych zwierząt. Chodzi właśnie o to, żeby dzieci (i rodzice też, oj też) czegoś się dowiedzieli. W układaniu cykli pomogą numerki na żetonach.

IQ Rodzinki - w trakcie gry

Gra opiera się natomiast na mechanizmie znanym z Memory. Podczas rozgrywki wszystkie żetony leża na stole zakryte, a my losujemy kolejno po dwa. Jeśli pasują do naszych zwierzaków to dokładamy je do żetonu centralnego. Jeśli wylosowaliśmy żetony z zestawów innych graczy, to odkładamy je na miejsce (nadal zakryte), a przeciwnicy muszą sobie zapamiętać gdzie były. Jeśli trafimy dwa żetony w tym samym kolorze, to w ramach premii możemy wylosować kolejne dwa. W ten sposób niektórzy ułożą swoje cykle szybciej, a inni wolniej. Za pierwsze trzy przyznaje się odpowiednio 5, 3 i 1 punkt.

Reguły gry zajmują 2 strony instrukcji, a tymczasem ma ona 12 stron. Co więc jeszcze w niej znajdziemy? To jest właśnie jedna z największych zalet gry „IQ Rodzinki” – komentarz zoologa do każdego z cykli. Po zakończeniu rozgrywki, przechodzimy więc do czytania opisów z książeczki. To tutaj ujawnia się prawdziwy walor edukacyjny tej gry. Do tego można też przyjrzeć się dołączonej planszy i wykorzystać ją do rozmowy o zwierzętach. Dzieciaki zaciekawią się także obrazkami z samych kafelków.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci w wieku 5-10 lat. Wydaje mi się, że atrakcyjna będzie raczej dla tych młodszych. Dla 10 latka jest za prosta a i informacje o zwierzętach w niej zawarte potraktuje raczej jak ciekawostki. Natomiast 5-, 6-latki, o ile ciekawią je zwierzęta (ale jakiego przedszkolaka nie ciekawią?) będą zainteresowane i to nie tylko samą grą, ale właśnie opisami z instrukcji.

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Gra jest nieco zmodyfikowaną wersją Memory, więc jako taka nie wymaga niczego poza zapamiętywaniem gdzie widziało się kafelki, które są potrzebne graczowi do ułożenia jego układanki. Za to nauczy dzieciaki całkiem ciekawych informacji. Pokaże im jak żyją różne zwierzęta. Nauczy je w bardzo przystępny sposób jak z małego stają się dorosłym okazem, jak się przeobrażają, gdzie mieszkają i co jedzą.

Ocena

Gra jest bardzo ładnie wydana. Żeton są solidne, a opis zoologiczny zwierząt jest świetny i napisany bardzo zrozumiałym językiem. Jako gra planszowa być może nie jest to pozycja zbyt odkrywcza, ale sposób w jaki podaje informacje przyrodnicze dzieciom już na uwagę zasługuje.

Mam tylko dwa zastrzeżenia :-) Pierwsze to ilość zwierzątek – tylko 8, przez co po jakimś czasie gra się znudzi. Byłoby super, gdybyśmy doczekali się „IQ Rodzinki 2” (jak w przypadku „Nowych Zagadek Smoka Obiboka„) z kolejnymi zestawami zwierząt.

Druga wada jest już taka mini i raczej techniczna. Przydałyby się jakieś znaczniki punktów, albo chociaż 3 kartoniki, żeby oznaczyć który cykl był ukończony jako pierwszy a który jako drugi i trzeci, tak żeby na koniec gry, przy podliczaniu punktów, nie było wątpliwości.

Także głównie ze względu na to, że gra się po jakimś czasie wyczerpie (czyli ze względu na tzw. regrywalność) dajemy jej mocną czwórkę. W tematyce przyrodniczej mamy jednak inną silną piątkę nie do zdeklasowania (jak na razie), ale o tym za jakiś czas. Warto Rodzinki kupić, zwłaszcza, że cena ok. 30 PLN jest raczej przystępna.

Zobacz jak oceniamy…
4/5

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji!
Granna

Super Farmer rancho miał – ija, ija, ooo!

Marcin Niebudek,

Właśnie do sklepów trafia nowa edycja znanej gry rodzinnej „Super Farmer” wydawnictwa Granna. Gra ma długie tradycje i doczekała się teraz już czwartej wersji (dodruków nawet nie liczę).

Super Farmer 2013 - zawartość pudełka

Najnowszy „Super Farmer” zyskał nieco mniejsze pudełko (podobnie jak opisywana u nas ostatnio nowa edycja „Hej, to moja ryba!” i odświeżone grafiki autorstwa Piotra Sochy, czyli osoby, która zilustrowała też inną nowość w rodzinie Farmera – „Rancho” (ale o tym za chwilę). W pudełku zajdziemy więc żetony królików, owiec, świnek, krów i koni, a także małych i dużych psów. Oprócz tego w zestawie są też dwie specjalne kostki z wizerunkami zwierząt, lisa i wilka. Samo pudełko na każdym boku ma nadrukowaną tablę wymian, więc w trakcie gry najlepiej umieścić je na środku tak, aby każdy widział jeden z boków.

Jeśli nie mieliście do tej pory okazji grać w „Super Farmera”, to teraz kilka słów o zasadach tej gry. Każdy z was jest farmerem, który będzie próbował wyhodować w swoim gospodarstwie co najmniej po jednym z zwierzątku z każdego rodzaju. Robi się to przy pomocy rzutów kostką. Kiedy na kostce wypadnie parka zwierząt, to gracz zdobywa jedną sztukę (odpowiedni żeton) do swojej farmy. Później gdy na farmie znajdują się już jakieś zwierzęta, wystarczy, że na kostce wypadnie choć jedno z nich. Liczy się wówczas wszystkie pary (na żetonach i kostkach) i za każdą otrzymuje się kolejne zwierzę.

Super Farmer 2013 - nowe grafiki żetonów

Niektórych zwierząt nie da się zdobyć z kostek (krowa, koń), bo występują tylko na jednej z nich. Do tego służą w grze wymiany. Zgodnie z tabelą można raz w swojej kolejce (przed rzutem kostką) zamienić, np. sześć królików na jedną owcę, dwie owce na jedną świnkę, itp. Dodatkowo w trakcie gry na graczy czekają niebezpieczeństwa w postaci lisa i wilka, które czyhają na życie członków stada. Można się przed nimi zabezpieczyć hodując na farmie psy.

Tak więc rzucamy kostkami, zdobywamy zwierzęta, wymieniamy je na inne, pilnujemy stadka przed wilkiem i lisem, aż w naszym gospodarstwie pojawi się jeden koń, krowa, owca, świnia i królik (choć króliki, jak to króliki, mnożą się w tej grze na potęgę ;-))

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 7. Tak faktycznie da się grać z przedszkolakami. Jedyną trudność w opanowaniu zasad gry stanowi zrozumienie wymieniania zwierzątek. Samo zdobywanie zwierząt z parek jest dla dzieci proste, ale jeśli chodzi o wymiany, to o ile jeszcze dzieciaki rozumieją, że mogą wymienić np. dwie owce na świnkę, to chwilę dłużej potrwa zanim załapią sensowność wymiany w drugą stronę – czyli świnki na dwie owce.

Problem dla młodszych graczy będzie stanowiło też działanie lisa i wilka, które to zjadają odpowiednio wszystkie króliki (oprócz jednego) lub wszystkie zwierzęta oprócz królików i konia. Jeśli dziecko nie jest przygotowane na taką ewentualność posiadaniem psa, to może być to strata bardzo dotkliwa. Dodatkowo, pechowcom zdarzy się to czasem kilka razy, co może się skończyć płaczem i skutecznym zniechęceniem od dalszej rozgrywki.

Dlatego z młodszymi dziećmi stosujemy czasem zasadę, że lis zjada jednego królika, wilk jedno dowolne zwierzę, a pieski nie są zjadane podczas obrony gospodarstwa, tylko wychodzą ze starcia z drapieżcami bez szwanku.

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

„Super Farmer” to gra bardzo losowa. Można, co prawda, pomagać szczęściu odpowiednimi wymianami i w sumie to jest ta umiejętność, którą dzieciaki będą ćwiczyły. Nauczą się z gry też, że można się na zły rzut (lis, wilk) przygotować zawczasu, albo podjąć ryzyko i ponieść później konsekwencje (utrata zwierząt).

Ocena

To jest w miarę posta gra, przez co można w nią grać już z przedszkolakami. Temat na pewno dzieci zachęci. Młodsze dzieci mimochodem będą w pierwszej kolejności starały się zdobyć pieska :-). Ot, taki już urok psów :-) Starsze skuteczniej zastosują wymiany do szybszego powiększania stada. Zanim jednak ocenię nowego „Super Farmera”, jeszcze kilka słów o innych wydaniach (wszystkie od Granny).

Na półkach sklepowych znajdziecie „Super Framera Mini” w małym pudełeczku (jak te od serii „Klub Przedszkolaka” tego samego wydawnictwa). Znajdziecie też podobną wersję w większym pudełku rozmiaru np. „Zagadek Smoka Obiboka”. Będzie opisywana tutaj najnowsza edycja w średnim, kwadratowym pudle, a także „Super Farmer Deluxe” – największa i najbogatsza z dostępnych wersji.

No właśnie. Ta mnogość wersji dostępnych w sklepach sprawia mi pewien problem w ocenie, nie tyle samej gry, co nowej edycji.

Super Farmer Mini

W „Super Farmerze Mini” znajdziecie proste, aczkolwiek bardzo czytelne żetony zwierzątek, kostki tej samej jakości co w najnowszej edycji, tylko mniejsze (ale wszystkie obrazki na nich są i żadnych uproszczeń tutaj nie ma) oraz tabelkę wymian z podstawką. Cena wersji mini to około 15-20 PLN.

Super Farmer Deluxe

Wersja Deluxe ma piękne duże żetony, duże kostki (ale oprócz rozmiaru wszystko na nich jest tak samo narysowane). Cechą wersji Deluxe jest to, że zawiera ona bardzo ładne, plastikowe figurki psów (zamiast żetonów), a także plansze gracza, na których można sobie układać zwierzęta podczas gry. Plansze to jednak element czysto umowny, nie mający żadnego (poza estetycznym) wpływu na grę. Za tą wersję trzeba zapłacić ok 100 PLN.

Najnowsza, opisywana tutaj, wersja różni się od wersji „mini” opracowaniem graficznym żetonów (są ładniejsze i nowocześniejsze). Kostki są duże, jak w wersji Deluxe, a plansz gracza, podobnie jak w najmniejszej wersji, brak. Cena tej edycji to około 50 PLN.

Lubimy Super Farmera, ale nie jest to nasza ulubiona gra. Przeszkadza nam w niej niekontrolowany czas rozgrywki. Czasem gra potrafi nieco znużyć, gdy przez dłuższy czas nie możemy wyrzucić nic sensownego. Jest ona za to dobrą pozycją do wprowadzania nowych dzieci w świat planszówek.

No ale te wersje… Jeśli miałbym kupić grę sobie po to, żeby po prostu w nią pograć z dzieckiem, to rozważyłbym, mimo wszystko, wersję „mini”. Zawiera ona bowiem wszystko, co jest potrzebne do gry i pamiętam, że po jej zakupie byłem naprawdę mile zaskoczony zawartością małego pudełeczka z tą edycją. Spodziewałem się elementów gorszej jakości.

Natomiast najnowsza edycja doskonale nadaje się na prezent. Jest, jakby to ująć – „bardziej wyjściowa” :-) Ładne elementy w ładnym pudełku, którego rozmiar jest w sam raz. Stawiamy pudełko na środku i gramy. Jej cena jest, w porównaniu z wersją „Deluxe”, bardzo rozsądna.

Super Farmer i Rancho razem

Podejrzewam, że najnowsza wersja będzie niedługo jedyną dostępną w sklepach. Tak więc dla siebie warto kupić wersję mini (póki jest), a zaoszczędzone pieniądze zainwestować w… „Rancho”, które naszym zdaniem jest wersją ciekawszą i lepszą od samego „Super Farmera”, któremu dajemy, ciut naciąganą, czwórkę, a „Ranczo” opiszemy wam już niedługo.

Z drugiej strony nowy „Super Farmer” tak ładnie wygląda w zestawie z „Rancho” :-) Ech… Odzywa się we mnie chyba dusza kolekcjonera.

Zobacz jak oceniamy…
4/5

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie najnowszej wersji Super Farmera do recenzji!
Granna