Wpisy z tagiem ‘Piatnik’

Activity w dwóch odsłonach

Marcin Niebudek,

Tym razem testowaliśmy gry „My First Activity” i jej wersję dla starszych dzieci, czyli „Activity Junior” wydawnictwa Piatnik. W pierwszym momencie wydały mi się one trudne, ale po zagraniu w jedną i drugą grę już tak trudno nie było. W dodatku Tomek okazał się być lepszy zwłaszcza w rysowaniu. Ale od początku…

Activity Junior

„My First Activity” to gra dla dzieci od 4 roku życia, przy czym nasz syn ma 7 lat i gra była w sam raz dla niego. Gra polega na zgadywaniu haseł przedstawionych na kartach. Każde hasło można pokazać, opowiedzieć lub narysować, to zależy od grających. Tym właściwie różni się od „Activity Junior”, w której to pola na planszy określają jak należy przedstawić dane hasło.

My First Activity

W „My First Activity” plansza to droga 2 słoni do wodopoju. Składa się ona z 6 części, które można dowolnie składać w drogę. Można także ułożyć krótszą drogę dla ułatwienia gry dla młodszych dzieci. Kamienie na drodze są w trzech kolorach odpowiadających kolorom kart do zgadywania. Jaki kolor karty się zgadnie, na takie pole przesuwamy słonia. Z kolei w „Activity Junior” plansza jest torem z metą i startem, na którym są zaznaczone odpowiednie czynności. Nie ma tu już też podpowiedzi rysunkowych, tak jak w „My First Activity”. Oznacza to, że gracze muszą umieć czytać. Pewnie dlatego gra jest proponowana dla dzieci dopiero od 8 lat.

My First Activity - we trzech w jedną wspólną grę słoniem

Po zagraniu kilku rund w obie gry, z całą pewnością możemy stwierdzić, że to świetna zabawa. Przy czym my nadal najłatwiej rysujemy, a najtrudniej pokazujemy. Gra z dziećmi ma inny rodzaj trudności, bo dzieci czasami zupełnie inaczej pokazują lub opisują proste rzeczy, przez to gra dla dorosłych staje się wyzwaniem. My na razie będziemy jeszcze grać w „My First Activity”, ale niedługo przerzucimy się na stałe na „Activity Junior”.

Na koniec jeszcze Julia Wilczyńska z wydawnictwa Piatnik o tegorocznych nagrodach:

„My First Activity”, otrzymała główną nagrodę w XII edycji konkursu “Świat przyjazny dziecku”, w kategorii: ZABAWA, dla dzieci 3-7 lat. Gra „Activity Junior” została wyróżniona w tej samej kategorii (dla dzieci w wieku 7-12 lat). Ta prestiżowa nagroda przyznawana jest przez Komitet Ochrony Praw Dziecka najlepszym produktom edukacyjnym dla dzieci.

Wpisy Tomka

Kategoria wiekowa

„My First Activity” to gra od 4 lat, przy czym raczej stawiałbym na wiek 5-6. Z kolei „Activity Junior” jest dla 8 latków i to chyba dobry wiek na start, zwłaszcza że nie ma tam już obrazków (tylko słowa).

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

W „My First Activity” każde hasło można pokazać, opowiedzieć lub narysować (dowolnie). W „Activity Junior” sprawa jest już nieco bardziej złożona, bo zaznaczone są odpowiednie pola (pokazać, opowiedzieć lub narysować) i tylko takie można wybrać. No ale tak to już jest… Dodatkowo, o czym jeszcze nie mówiłem, gra posiada zawsze dwa języki (polski, angielski), więc jeszcze można się czegoś mądrego nauczyć.

Ocena

Obie gry są oczywiście na 5, z drobną (zaranie) przewagą „My First Activity”.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy Piatnik za przekazanie gier do recenzji!
Piatnik

Monkey Business – uważaj na interesy z małpami

Marcin Niebudek,

Kiedyś przez przypadek trafiłem na tę grę. Moją uwagę przykuło nazwisko autora – Reiner Knizia. Już kiedyś wspominałem, że będziecie mieli okazję wielokrotnie trafić na jego nazwisko przy okazji gier planszowych dla dzieci. „Monkey Business” wydane przez Piatnik co prawda planszy nie posiada, ale za to, ta szybka i prosta gra, gwarantuje dużo zabawy!

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Monkey Business - zawartość pudełka

W niedużym pudełku znajdziecie worek pełen żetonów z wizerunkami zwierząt. Chodzi o to, że niesforne małpy wypuściły je wszystkie z ZOO i przy okazji same nawiały. Waszym zadaniem jest je teraz wszystkie wyłapać. W pudełku znajdują się też żetony, które podpowiadają ile zwierząt każdego gatunku faktycznie znajduje się w worku na początku rozgrywki. Najwięcej, bo dziesięć, jest małp, najmniej – słoni.

Dlaczego ta informacja jest istotna? Bo tej grze będziemy dzieci zapoznawać z prawdopodobieństwem i ryzykiem. Brzmi groźnie, ale to wiemy tylko my – rodzice. Tymczasem nasze dzieci wyruszają po prostu na misję ratunkową :-). W swojej kolejce, każdy może wylosować z worka żeton. Następnie może zdecydować czy to co wylosował już mu wystarczy, czy losuje kolejne zwierzę. Potem kolejne i tak dopóki gracz stwierdzi, że już dosyć, albo… Dopóki wylosuje drugi raz takie samo zwierzę. W tym drugim wypadku oddajemy wszystkie wylosowane w tej turze zwierzęta z powrotem do wora.

Jeśli sami się powstrzymamy przed kolejnym losowaniem i każde z naszych zwierząt jest inne, to odkładamy zdobyte w swojej kolejce żetony na swój stos. Kiedy już dzieci oswoją się z samym losowaniem, będzie można z nimi zagrać w wariant, gdzie ma się możliwość podkradania innym graczom zwierząt z wierzchu ich stosu. Wtedy zacznie mieć znaczenie w jakiej kolejności układamy żetony i co zostawiamy na górze.

To właśnie tutaj i w samym losowaniu ujawnia się ryzyko i prawdopodobieństwo, no bo jeśli wylosowaliśmy jedną małpę, potem pingwina (których jest w worku dziewięć), to mamy dużo większą szansę trafienia kolejnej sztuki, niż gdy naszym łupem padnie słoń, czy lew, których jest odpowiednio trzy i cztery. Wygra ten, kto wyłapie największą liczbę uciekinierów.

Ta gra kojarzy mi się nieodparcie z bajką Stanisława Jachowicza „Dziecię i dzbanuszek„, a konkretnie z radą z niego płynącą:

Nie bądź, kochanku, chciwym, weź tylko połowę,
Wyjmiesz rączkę, orzeszki wybierzesz potrosze,
A pomnij w dalszym wieku tak czerpać rozkosze.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat pięciu. Pobawić się oczywiście można z młodszymi, aczkolwiek ciężej będzie im zrozumieć różnicę w ryzykowności dalszych losowań w zależności od tego, co już leży na stole. Niemniej, zupełnie losowa rozgrywka z oddawaniem zwierząt do worka jeśli trafi się drugie takie samo będzie dobrą zabawą nawet dla maluchów. Starsze dzieci będą już mogły podejmować ryzyko bardziej świadomie. Tak czy siak ostateczną rolę odgrywa w tej grze, w dużej mierze, szczęście – można mu jedynie trochę pomóc :-)

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Przede wszystkim gra uczy tego co to jest ryzyko, szanse w losowaniu, czy poprzestać na tym co się ma, czy pokusić się o jeszcze jeden żeton i stracić wszystko co się wylosowało? Gra wymaga za to pogodzenia się z porażkami i oddawaniem zwierząt do worka. Zdarzyło się nam raz, że nasz Tomek grając podczas Planszarni z trójką innych dzieci, miał takiego pecha, że skończył grę nie mając ani jednego żetonu. Trzeba być przygotowanym na taką ewentualność :-) Pierwszy zwrot do wora – ok, zawsze może się zdarzyć. Drugi – no dobra, czasem mamy pecha. Trzeci pod rząd – oczy robią się wilgotne. Koniec gry z niczym skończył się już płaczem pod stołem ;-)

Ocena

Nie może być inna niż pięć, bo strasznie lubimy wracać do tej gry. Jest krótka, łatwa i emocjonującą. Po prostu 10-15 minut dobrej zabawy, na którą zawsze znajdzie się czas. Jeśli chcemy sobie zagrać w coś szybkiego, to najczęściej na stole ląduje właśnie „Monkey Business”. Do tego gra nie jest droga, a plastikowe żetony są solidne i nie widać po nich wciąż jakiegoś większego zużycia. Polecamy!

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Tik, Tak, Buum! Junior, czyli bombowa zabawa dla całej rodziny

Marcin Niebudek,

Uwaga, w pudełku z tą grą znajduje się bomba! Tyka sobie, tyka i nagle wybucha wam w rękach ku uciesze współgrających. Nie, nie martwcie, się, nie wybucha tak naprawdę, tylko wydaje odpowiedni dźwięk. Niemniej po wręczeniu komuś tykającej bomby do ręki zostałem już kilka razy zapytany – „ale jak ona tak konkretnie wybucha?” :-) Ale od początku…

„Tik, Tak, Buum! Junior” to gra wydana przez Piatnik. W pudełku znajdziecie plastikową bombę z włącznikiem i zestaw 55 kart z kategoriami taki jak „w lesie”, „w ogrodzie”, ale i „w torebce mamy”, „w gazecie”, czy „przy niemowlaku”. Każda z kart ma kolorową ilustrację oddającą temat kategorii (co jest pomocne w rozgrywce z młodszymi dziećmi.

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Tik, Tak, Buum! Junior

Gra jest bardzo prosta. Losujemy kategorię, włączamy bombę i osoba, która ją trzyma podaje hasło związane z kategorią na karcie, po czym przekazuje bombę następnemu graczowi. Ten stara się wymyślić kolejne słowo (nie powinny się powtarzać) pasujące do tematu rundy i jak najszybciej przekazać bombę dalej. W pewnym momencie (od 10 do 60 sekund od włączenia) bomba wybucha i runda się kończy. Osoba, która nie zdążyła podać kolejnego słowa i została z bombą w rękach, przegrywa rundę i otrzymuje kartę kategorii. Grę wyga ten, kto uzbiera najmniej kart.

Słowo „Junior” sugeruje zwykle, że jest też wersja dla starszych. Tak jest i w tym przypadku. Zwróćcie więc na to uwagę przy zakupie – junior ma żółte pudełko, starsza siostra czarne.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci od 5 lat i raczej będzie trudno zagrać w nią z młodszymi graczami. Same kategorie na kartach nie sprawiłyby pewnie kłopotu młodszym przedszkolakom, a sam byłem zaskoczony jakością haseł podawanych przez 5-latki, ale problem dla młodszych graczy stanowi presja czasu i tykanie bomby. To ostatnie nawet u niektórych starszych dzieci spowoduje początkowo blokadę i kłopot z wyduszeniem jakiegokolwiek słowa. Na szczęście tylko na początku. W miarę rozgrywki dzieciaki się rozkręcają.

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

To jest gra, która ćwiczy przede wszystkim sam zasób słów u dzieci, bo nawet jeśli same początkowo podadzą ich niewiele, to od rodziców i innych graczy usłyszą te, o których wcześniej nie myślały. Tak rodzice – nie lenić się i nie iść na łatwiznę. Dzieciaki często posiłkują się ilustracją z karty kategorii, ale Wy dorośli wymyślajcie słowa sami!

Tykanie bomby i ostateczny jej wybuch jest dość stresujący, dlatego musicie wziąć pod uwagę temperament waszego dziecka. Niektóre młodsze dzieci zamierają w obawie przed rychłym wybuchem. Na szczęście osoba, której bomba wybuchła w rękach rozpoczyna kolejną rundę mając nieco większe szanse na zastanowienie się.

Nam osobiście element tej presji czasowej bardzo się podoba i po kilkunastu rozgrywkach widzieliśmy, że syn radził sobie co raz lepiej. Umiejętność podania odpowiedzi w sytuacji stresowej jest czymś, co prędzej czy później będą musiały posiąść wszystkie dzieci. Przyjdą sprawdziany, testy i odpytywanie na lekcji, a wtedy uwalnianie z głowy wiedzy, którą się przecież posiada, będzie jak znalazł.

Ocena

„Tik, Tak, Buum! Junior” to jedna z naszych ulubionych gier imprezowych (bo do takiej kategorii się zalicza) i to z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze jest szybka, a jej zasady wyjaśnia się w 2-3 zdaniach. Po drugie jest emocjonująca. Po trzecie doskonale nadaje się do gry nawet w dużej grupie (grałem z około piętnastoma przedszkolakami i nadal działała świetnie).

Jest tylko taki mały efekt, który może się czasem pojawić. W grze chodzi o to, żeby tych kart mieć jak najmniej i przekazywać szybko bombę dalej. Zdarzały się jednak dzieci, które wolały specjalnie udawać, że nie potrafią podać hasła po to, żeby zdobyć kolejną kartę i chciały, aby to im w rękach bomba wybuchła. Niemniej nie zmienia to naszego pozytywnego odbioru całej zabawy. Być może rozwiązaniem byłoby zastosowanie znaczników mniej atrakcyjnych niż same karty, które wręczałoby się spóźnialskiemu. Niemniej, to tylko szczegół.

Sama gra rozrusza rodzinę i podniesie domownikom ciśnienie :-) Bardzo ją lubimy i polecamy.

Zobacz jak oceniamy…
5/5