Wpisy z tagiem ‘licytacja’

Dzicy Wikingowie lubią się bogacić

Marcin Niebudek,

Od kiedy poznaliśmy gry HABA, kojarzyły się one nam z doskonale wykonanymi elementami drewnianymi. Gdy jakiś czas później zobaczyłem, że w ofercie tej firmy jest cała seria gier karcianych, bardzo mnie to zaciekawiło. Dzisiaj opiszę wam jedną z tych gier, czyli „Dzikich Wikingów – grę karcianą”.

Dzicy Wikingowie - zawartość pudełka

Celowo dodaję, że chodzi o wersję karcianą, bo chyba większość gier z tej serii ma starsze i większe siostry, na bazie których powstały. Czy to oznacza, że wersja karciana jest jakimś słabszym uproszczeniem? Nie mieliśmy okazji grać w dużą wersję, ale wiem jedno – wersja karciana jest bardzo dobra sama w sobie i nie potrzebuje porównań.

W małym pudełeczku znajdziecie piękne i dobrej jakości karty statków ze skarbami, ekwipunku (to te z Wikingami) oraz dwie karty specjalne. Jedna z nich przedstawia wioskę, druga morskiego potwora. Ale to nie koniec, bo ta karciana gra ma… kostkę :-) Osobiście bardzo mi się to połączenie podoba. Nie zabrakło też chociaż małego akcentu, z którego HABA słynie – mamy więc wesołego drewnianego Wikinga :-)

Na statki Wikingów zmierzające do portu czyha potwór morski

W trakcie gry, jak przystało na dzikich Wikingów, będziemy się starali zdobyć jak najwięcej skarbów, które wiozą statki powracające z wypraw. Niektóre z nich mogą trafić w paszczę morskiego potwora. O pozostałe będziemy się licytować przy pomocy kart ekwipunku. Innymi słowy, skarby przywiezie ten, kto wyśle na wyprawę lepiej wyposażoną drużynę wikingów.

Całą rozgrywką steruje kostka, która wyznacza momenty, kiedy zdobywamy ekwipunek, kiedy statki padają łupem potwora oraz kiedy możemy przystąpić do licytacji przywiezionych przez nie skarbów. A co w tej grze robi drewniany Wiking? Otóż można go na jakiś czas zdobyć, co zwiększa szansę uzyskania dodatkowego ekwipunku.

Dzicy Wikingowie - karty ekwipunku

Licytacja w tej grze jest bardzo prosta. Początkowo pomyślałem, że jest bez sensu, bo ten kto wyrzuci na kostce wioskę (która oznacza rozpoczęcie licytacji), ten przedstawia swoją ofertę jako pierwszy i jest to jego jedyna szansa. Kolejni gracze mogą przebić jego ofertę lub spasować. Także każdy składa tylko jedną ofertę podczas każdej licytacji. Ale już po pierwszej rozgrywce przekonaliśmy się, że to w sumie działa całkiem sprytnie i w połączeniu z faktem, iż licytujemy się o statek najbliżej wioski, ale widzimy jakie będą dwa kolejne, pozostawia dobre pole do małych decyzji taktycznych.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 6-ciu i, o ile da się w nią zagrać z młodszymi dziećmi, bo zasady gry są bardzo proste i nawet sam mechanizm licytacji jest zrozumiały dla dzieci, to jednak młodszym dzieciom zajmie dłużej zrozumienie, że czasem nie warto licytować jakiegoś statku.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Licytacja w grze planszowej dla dzieci, to moim zdaniem jeden z trudniejszych elementów do opanowania. Mimo, że „Dzicy Wikingowie” również opierają się na takim mechanizmie, to został on uproszczony tylko do decyzji przebij, albo zrezygnuj. Młodsze dzieci będą początkowo zawsze starały się dać wszystko co mają, aby tylko wygrać bieżącą licytację. I tutaj jest właśnie pole do nauki.

W grze widać jakie będą trzy kolejne statki. Może się więc okazać, że do portu właśnie zawinął statek z dwoma skarbami, ale tuż za nim płynie taki z pięcioma. To doskonały sposób aby nauczyć dzieci, że czasem warto zrezygnować z pierwszego łupu i zachować więcej kart na licytację tego następnego, bardziej wartościowego. Moim zdaniem „Dzicy Wikingowie” są też świetnym wstępem do bardziej skomplikowanych gier tego typu, np. do „Piraci – karaibska flota” czy „O Zoo le Mio”.

Ocena

„Dzicy Wikingowie” naprawdę mile nas zaskoczyli. To jest fajna i doskonale wykonana karcianka. Ilustracje są przepiękne. Rozgrywka jest szybka i wesoła. Kompaktowe pudełko zmieści się w plecaku i można zabrać je ze sobą, co sami będziemy czynić, bo gra bardzo nam się spodobała.

W pudełku znajduje się polska instrukcja, chociaż do niej akurat mam zastrzeżenia, bo została wydrukowana na kilku kartkach A4 i poskładana tak, że zajmuje połowę pudełka, przez co po rozfoliowaniu już się ono nie domknie. Poza tym reguły zawierają drobne aczkolwiek znaczące błędy w tłumaczeniu (np. polska wersja mówi, że jeśli karty ekwipunku skończą się zanim skończą się statki, to grę przegrywają wszyscy, a próżno tego szukać w oryginalnej instrukcji).

Także polska instrukcja już opuściła nasze pudełko ;-) Niemniej nie zmieniam zdania co do samej gry, którą warto mieć i grać w nią! Jak znajdę chwilę czasu to postaram się przygotować bardziej kompaktową wersję polskiej instrukcji do ściągnięcia. Tymczasem daję Wikingom piątkę.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA