Wpisy z tagiem ‘karciana’

Fabryka Robotów

Marcin Niebudek,

To pierwsza z gier Naszej Księgarni, którą tu recenzujemy. Nasza Księgarnia weszła na rynek gier planszowych w lutym i to od razu z kilkoma fajnymi tytułami, a jednym z nich jest „Fabryka Robotów”, w której ścigamy się w dostarczaniu zamówień z naszych fabryk. Zobaczcie…

Fabryka Robotów

Fabryka Robotów - zamówienie na kolor podłogi

Fabryka Robotów - zamówienie na kolor robota

Fabryka Robotów - zamówienie na kształt robota

Fabryka Robotów

Fabryka Robotów - karta mega mocy

Ocena

To bardzo szybka w wciągająca gra, w którą wygra najszybsze i najbardziej spostrzegawcze dziecko. Od nas 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji!
Nasza Księgarnia

Fun Farm

Marcin Niebudek,

To jest pierwsza gra, w której postanowiliśmy zlecić zadanie 7 letniemu Tomkowi przy pomocy video. Naszym zdaniem, jak na pierwszy raz, wyszło całkiem nieźle. Tak więc zaczynajmy…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Zwierzęta uciekły z farmy. Musisz sprowadzić je z powrotem. Jest ich sześć: owieczka, kózka, świnka, konik, krówka i kurczaczek. Dodatkowo każdy zwierzak ma swoje karty, na których jest umieszczona jedna biała i jedna czarna kostka z kolorowymi oczkami. Te kostki wskazują odpowiednie kolory zwierząt jakie należny łapać. Przy czym możliwe jest złapanie kilku zwierząt jednocześnie – zgodnie z kolorami wyrzuconymi na kostce. Ten, kto zdobędzie najwięcej kart wygrywa całą grę.

Fun Farm

Fun Farm - dopasowanie

Fun Farm - rozgrywka

Kategoria wiekowa

To jest gra od 6 lat, aczkolwiek myślę, że już 5 latki mogą się tu odnaleźć.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Ta gra wymaga przede wszystkim spostrzegawczości i refleksu. Wszyscy grają tutaj razem przez co gra jest dynamiczna i się nie dłuży. Dzięki tej grze dzieci trenują szybkie reagowanie – kto pierwszy złapie zwierzaka ten zdobywa kartę lub karty.

Ocena

Gra jest szybka i zabawna. Naszym zdaniem na 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy Black Monk za przekazanie gier do recenzji!
Black Monk

Dzicy Wikingowie lubią się bogacić

Marcin Niebudek,

Od kiedy poznaliśmy gry HABA, kojarzyły się one nam z doskonale wykonanymi elementami drewnianymi. Gdy jakiś czas później zobaczyłem, że w ofercie tej firmy jest cała seria gier karcianych, bardzo mnie to zaciekawiło. Dzisiaj opiszę wam jedną z tych gier, czyli „Dzikich Wikingów – grę karcianą”.

Dzicy Wikingowie - zawartość pudełka

Celowo dodaję, że chodzi o wersję karcianą, bo chyba większość gier z tej serii ma starsze i większe siostry, na bazie których powstały. Czy to oznacza, że wersja karciana jest jakimś słabszym uproszczeniem? Nie mieliśmy okazji grać w dużą wersję, ale wiem jedno – wersja karciana jest bardzo dobra sama w sobie i nie potrzebuje porównań.

W małym pudełeczku znajdziecie piękne i dobrej jakości karty statków ze skarbami, ekwipunku (to te z Wikingami) oraz dwie karty specjalne. Jedna z nich przedstawia wioskę, druga morskiego potwora. Ale to nie koniec, bo ta karciana gra ma… kostkę :-) Osobiście bardzo mi się to połączenie podoba. Nie zabrakło też chociaż małego akcentu, z którego HABA słynie – mamy więc wesołego drewnianego Wikinga :-)

Na statki Wikingów zmierzające do portu czyha potwór morski

W trakcie gry, jak przystało na dzikich Wikingów, będziemy się starali zdobyć jak najwięcej skarbów, które wiozą statki powracające z wypraw. Niektóre z nich mogą trafić w paszczę morskiego potwora. O pozostałe będziemy się licytować przy pomocy kart ekwipunku. Innymi słowy, skarby przywiezie ten, kto wyśle na wyprawę lepiej wyposażoną drużynę wikingów.

Całą rozgrywką steruje kostka, która wyznacza momenty, kiedy zdobywamy ekwipunek, kiedy statki padają łupem potwora oraz kiedy możemy przystąpić do licytacji przywiezionych przez nie skarbów. A co w tej grze robi drewniany Wiking? Otóż można go na jakiś czas zdobyć, co zwiększa szansę uzyskania dodatkowego ekwipunku.

Dzicy Wikingowie - karty ekwipunku

Licytacja w tej grze jest bardzo prosta. Początkowo pomyślałem, że jest bez sensu, bo ten kto wyrzuci na kostce wioskę (która oznacza rozpoczęcie licytacji), ten przedstawia swoją ofertę jako pierwszy i jest to jego jedyna szansa. Kolejni gracze mogą przebić jego ofertę lub spasować. Także każdy składa tylko jedną ofertę podczas każdej licytacji. Ale już po pierwszej rozgrywce przekonaliśmy się, że to w sumie działa całkiem sprytnie i w połączeniu z faktem, iż licytujemy się o statek najbliżej wioski, ale widzimy jakie będą dwa kolejne, pozostawia dobre pole do małych decyzji taktycznych.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 6-ciu i, o ile da się w nią zagrać z młodszymi dziećmi, bo zasady gry są bardzo proste i nawet sam mechanizm licytacji jest zrozumiały dla dzieci, to jednak młodszym dzieciom zajmie dłużej zrozumienie, że czasem nie warto licytować jakiegoś statku.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Licytacja w grze planszowej dla dzieci, to moim zdaniem jeden z trudniejszych elementów do opanowania. Mimo, że „Dzicy Wikingowie” również opierają się na takim mechanizmie, to został on uproszczony tylko do decyzji przebij, albo zrezygnuj. Młodsze dzieci będą początkowo zawsze starały się dać wszystko co mają, aby tylko wygrać bieżącą licytację. I tutaj jest właśnie pole do nauki.

W grze widać jakie będą trzy kolejne statki. Może się więc okazać, że do portu właśnie zawinął statek z dwoma skarbami, ale tuż za nim płynie taki z pięcioma. To doskonały sposób aby nauczyć dzieci, że czasem warto zrezygnować z pierwszego łupu i zachować więcej kart na licytację tego następnego, bardziej wartościowego. Moim zdaniem „Dzicy Wikingowie” są też świetnym wstępem do bardziej skomplikowanych gier tego typu, np. do „Piraci – karaibska flota” czy „O Zoo le Mio”.

Ocena

„Dzicy Wikingowie” naprawdę mile nas zaskoczyli. To jest fajna i doskonale wykonana karcianka. Ilustracje są przepiękne. Rozgrywka jest szybka i wesoła. Kompaktowe pudełko zmieści się w plecaku i można zabrać je ze sobą, co sami będziemy czynić, bo gra bardzo nam się spodobała.

W pudełku znajduje się polska instrukcja, chociaż do niej akurat mam zastrzeżenia, bo została wydrukowana na kilku kartkach A4 i poskładana tak, że zajmuje połowę pudełka, przez co po rozfoliowaniu już się ono nie domknie. Poza tym reguły zawierają drobne aczkolwiek znaczące błędy w tłumaczeniu (np. polska wersja mówi, że jeśli karty ekwipunku skończą się zanim skończą się statki, to grę przegrywają wszyscy, a próżno tego szukać w oryginalnej instrukcji).

Także polska instrukcja już opuściła nasze pudełko ;-) Niemniej nie zmieniam zdania co do samej gry, którą warto mieć i grać w nią! Jak znajdę chwilę czasu to postaram się przygotować bardziej kompaktową wersję polskiej instrukcji do ściągnięcia. Tymczasem daję Wikingom piątkę.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA

Super Rhino czyli gra dla zręcznych bohaterów

Marcin Niebudek,

Znacie grę Jenga, w której przekłada się drewniane klocki na wyższe poziomy wieży do czasu, gdy ta się nie zawali (i to z wielkim hukiem)? Podczas majówki mieliśmy okazję (wielokrotnie) rozegrać partyjkę w grę „Super Rhino” od wydawnictwa Haba, która nieodparcie przypomina mi Jengę, ale ma nad nią, moim zdaniem, co najmniej kilka punktów przewagi.

Super Rhino - zawartość pudełka

W niewielkich rozmiarów pudełku znajdziecie dwa rodzaje kart i małą drewnianą figurkę naszego tytułowego bohaterskiego nosorożca. Pierwszy rodzaj kart to podłogi, a drugi to ściany. Karty są bardzo solidnie wykonane i bardzo kolorowe. Karty ścian z jednej strony mają ceglaną elewację, a z drugiej wesołą, żółtą tapetę. Wszystko to, wraz z figurką superbohatera, wygląda bardzo zachęcająco dla dziecięcych oczu.

Gra polega na układaniu wieżowca z kart. Począwszy od karty startowej, każdy następny poziom składa się z 1-2 kart ścian, które mają specjalne nacięcia w połowie tak, aby można je było zgiąć, oraz z karty podłogi, którą układa się na wierzchu postawionych właśnie ścian. Jakby tego było mało, po kolejnych piętrach wspina się w trakcie gry drewniany nosorożec :-)

Super Rhino - podczas gry

Cała zabawa polega na tym, że karty podłóg nie są takie zwyczajne. Każda z nich ma oznaczenie, jak powinny być na niej ustawione ściany i gdzie powinna stanąć figurka superbohatera. W dodatku nie układamy tego wieżowca ot tak sobie, ale każdy z graczy na początku gry otrzymuje 5 kart podłogi. Taak! W grze chodzi o to, żeby pozbyć się podłóg szybciej od przeciwników. Wykładając kartę kolejnego piętra decydujemy tym samym o zadaniu ułożenia ścian dla kolejnego przeciwniku. Niektóre karty zmuszą graczy dodatkowo do wzięcia kolejnej podłogi ze stosu, inne pozwolą wyłożyć dwie podłogi na raz, pozbawią następnego gracza kolejki albo zmienią kierunek gry. W ten sposób liczba kart, którymi dysponujemy szybko się zmienia, a emocje rosną nie tylko w wyniku samego układania kolejnych pięter, ale także przez zagrywki przeciwników.

Grę wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się swoich kart – no chyba, że wieża wcześniej się zawali :-) Wtedy ten, kto to spowodował przegrywa.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci od lat 5-ciu. Z takimi też graliśmy i radziły sobie doskonale zarówno z elementem zręcznościowym (układanie kolejnych pięter), jak i z podstępnymi zagrywkami wykorzystującymi własności kart :-). Myślę, że dałoby się zagrać z młodszymi dziećmi skupiając się bardziej na samym elemencie losowym i np. ignorując dodatkowe ikony na kartach. Z resztą gra stanowi też doskonałą zabawę w układanie jak najwyższej wieży wspólnie i bez żadnej rywalizacji. Tak samo dobrze będą się bawiły starsze dzieci i ich rodzice.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

To jest przede wszystkim gra zręcznościowa, ale dzięki specjalnym własnościom kart, także nieco taktyczna :-) Młodszym dzieciom zapewni przede wszystkim wielką frajdę z układania kolorowego wieżowca, starszym pozwoli nieco pokombinować jak tu pozbyć się swoich kart zanim zrobią to przeciwnicy. W tej grze kładziemy karty głównie po to, aby popsuć szyki i utrudnić życie innym graczom. Jest to jednak otoczone kolorowymi ilustracjami i wyczekiwaniem czy wieża się zawali, przez co negatywna interakcja jest łatwiejsza do przełknięcia dla dzieci. Poza tym jedna parta trwa kilka minut, także każdy ma się szansę szybko zrewanżować :-)

Ocena

Napisałem we wstępie, że ta gra wygrywa dla mnie z Jengą, no to czas się wytłumaczyć.

Po pierwsze dzieci do gry zdecydowanie bardziej zachęcają kolorowe karty niż szare klocki. Po drugie, chociaż to akurat zaleta z perspektywy rodzica ;-), karty robią znacznie mniej hałasu niż waląca się drewniana wieża. Po trzecie ciekawszy wydaje mi się element ze specjalnymi właściwościami kart i tym, że podłogi stanowią wyzwania dla przeciwników. W dodatku całą budowę można zacząć na łatwiejszej i trudniejszej stronie karty startowej (co będzie oznaczało mniej lub bardziej stabilną podstawę całego budynku). Dużo łatwiej zabrać ze sobą na wyjazd pudełeczko kart niż pudełko klocków. No i po prostu na hasło „budujemy super wieżowiec?” można było liczyć na gromkie „Taaak!”. Zdecydowanie jedna z fajniejszych gier zręcznościowych w jakie mieliśmy okazję grać i jeszcze często do niej wrócimy.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA

Straszne Schody – duchy, karty i dobra pamięć

Marcin Niebudek,

Pisząc ostatnio o zabawie puzzlami, wspomniałem o grach typu Memory. Pierwszą, w kształcie znanym dzisiaj, wydano w 1959 roku, chociaż sama gra pojawiała się w różnych formach już dużo wcześniej. Memory polega na odnajdywaniu par takich samych żetonów, przy czym są one zakryte i wolno nam w każdej kolejce odkryć tylko dwa z nich. Jeśli nie trafiliśmy pary to zakrywamy żetony i próbę podejmuje następny gracz. Gra wymaga więc zapamiętywania położenia obrazków.

Powstała niezliczona ilość różnych wersji tej gry. Jest to doskonały wybór dla najmłodszych. Nie trzeba tutaj liczyć, rzucać kostką. Wystarczy zapamiętywanie obrazków, a w tym dzieci są doskonałe. Każdy znajdzie też wersję dla siebie. Twoje dziecko lubi auta, zwierzęta, wróżki, Kubusia Puchatka czy inne postaci z bajek? Na pewno znajdzie się Memory o takiej tematyce.

Powstało też wiele gier dla starszych dzieci, które wykorzystują zapamiętywanie jako główny element zasad gry. Nam wpadła w ręce właśnie jedna z takich gier, czyli Straszne Schody (Geister Treppe) w wersji karcianej wydane prze niemieckie wydawnictwo Drei Magier Spiele.

Straszne Schody - pudełko

W niewielkim pudełku znajdziecie mini planszę w kształcie koła, kart do gry oraz instrukcję (w tym w języku polskim, także nie obawiajcie się niemieckiego tytułu na pudełku).

Okazuje się, że ciekawskie dzieci chciały zwiedzić pewną posiadłość zamieszkałą przez ducha. Ten jednak postanowił spłatać im psikusa i pozamieniał je w duszki. Dzieci jest czworo (niebieskie, czerwone, zielone i żółte karty) i błąkają się teraz po strasznych schodach, które przedstawia właśnie ta okrągła mini-plansza. Naszym zadaniem będzie odgadywanie, który duch jest którym dzieckiem.

W grze występują też karty ducha powodujące zmiany miejsc kart dzieci wokół planszy. To jest właśnie sednem tej gry pamięciowej. Dzieci startują co prawda na znanych pozycjach, ale już po chwili trzeba wysilić pamięć, żeby nadal być w stanie powiedzieć, gdzie kryje się np. zielona karta.

Straszne Schody - na stole

Gra jest szybka, a pojedyncza partia zajmuje maksymalnie 10 minut. W tym czasie przed oczami krążą nam duszki, a odkrywaniu kart towarzyszy dużo śmiechu (zwłaszcza gdy ktoś się pomyli i do zgadywania przystępuje następny gracz, który tylko na to czekał). Czasami zdarza się, że karty ułożą się tak, iż łupem jednego gracza może paść ich duża liczba, co jest później nie do nadrobienia. Ale i tak nie skończy się na jednej partyjce, więc każdy będzie miał szansę się odegrać.

Jeśli znudziło się wam zwykłe Memory, albo po prostu wasze dziecko już z niego wyrosło, to ta gra w bardzo przyjemny sposób odświeża element pamięciowy. Układ kart zmieniający położenie dzieci jest losowy, więc o wygranej w dużym stopniu decyduje też szczęście. Z jednej strony może to być wadą dla starszych graczy, ale dzięki temu dzieci mają w niej dokładnie takie same szanse jak ich rodzice.

Kategoria wiekowa

Oficjalnie gra jest przeznaczona dla dzieci od 5 lat, ale powinny poradzić sobie również 3- i 4-latki (zwłaszcza grając wraz z rodzicami, którzy przypomną znaczenie kart). Raczej dla przedszkolaków, bo dla dzieci w wieku szkolnym nie będzie stanowiła atrakcyjnego wyzwania.

Czego gra wymaga od dzieci?

Zapamiętywania pozycji kart wokół planszy (karty są 4). Pogodzenia się z nieprawidłowym trafieniem. Pogodzenia się z losową przegraną.

Ocena

Zobacz jak oceniamy…
4/5