Wpisy z tagiem ‘HABA’

Najlepsze Gry wg. Tomka w Roku 2015

Marcin Niebudek,

Najlepsze pięć gier w roku 2015 zostaną wyłonione spośród wszystkich gier w tym roku ocenianych (czyli ok. 40 tytułów). No to zaczynamy…

Chcemy też zwrócić waszą uwagę na następujące fakty:

  • DzieciPrzyPlanszy.pl miała w tym roku 91 673 odsłon
  • na YouTube mieliśmy 103 subskrypcje i 18 292 wyświetleń
  • na Facebook’u mamy do tej pory 810 polubień
Te gry można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

P1500042

Jednocześnie dziękujemy Black Monk, Egmont, Granna, HABA, Lupo, Maxim, REBEL.pl, TM Toys, Trefl i Trefl Joker Line za przekazanie gier do recenzji. A wy którą grę uważacie za Grę Planszową Roku 2015.

Zwierzak na zwierzaku

Marcin Niebudek,

Druga nasza gra, w której obok zwykłego „Zwierzak na zwierzaku” mamy także wersie YouTube. Tym razem dużo lepszą. Sami zobaczcie…

„Zwierzak na zwierzaku” to tak faktycznie gra polegająca na budowaniu piramidy ze zwierząt. Zwierzęta stawia się na lub obok krokodyla, ale o tym decyduje rzut kostką. Jeden albo dwa punkty na kostce oznaczają ilość zwierząt jakie trzeba postawić na krokodylu. Jeśli na kostce wypadnie krokodyl, wtedy zwierzątko ustawiasz obok krokodyla. Dłoń oznacza przekazanie swojego jednego zwierzątka innemu graczowi. Znak zapytania znaczy, że inni gracze decydują jakie zwierzę masz postawić na krokodylu. Im trudniej tym lepiej. Gra kończy się, gdy jeden z graczy pozbędzie się wszystkich swoich zwierząt.

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Zwierzak na zwierzaku

Zwierzak na zwierzaku - piramida

Zwierzak na zwierzaku - zwierzęta

Kategoria wiekowa

4 lata, bo taki jest oficjalny wiek, jest w sam raz. Dzieci szybko będą lepsze niż rodzice, a przynajmniej dorównają im w tym.

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Przede wszystkim gra wymaga od dzieci zręczności i tego żeby uważały na inne zwierzaki podczas dokładania zwierząt, bo wszyscy spotykają się na planszy jaką jest krokodyl. Gra uczy też dzieci ostrożności w układaniu zwierząt, bo może się to skończyć zawaleniem wieży.

Ocena

Ta gra raczej szybko nam się nie znudzi i z czystym sumieniem damy jej 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji!
HABA

Ciasteczkowy potwór i jego słodkie wypieki

Marcin Niebudek,

Nie przepadamy jakoś szczególnie za grami zręcznościowymi, ale jest kilka takich, którym ciężko się oprzeć. Jedną z nich jest „Ciasteczkowy potwór” wydawnictwa HABA. Gra ta zagościła chyba na wszystkich stołach podczas ostatniej Planszarni, a i w domu lubimy sobie z potworem popichcić :-)

Ciasteczkowy potwór - zawartość pudełka

Duże kolorowe pudło przyciąga wzrok każdego dziecka, a po jego otwarciu na twarzach rysują się szerokie uśmiechy. Oczy błyszczą na widok kolorowych kulek i tych dziwnych łyżek z dziurką. Do kompletu są jeszcze drewniane miseczki oraz zestaw kart z kulinarnymi wyzwaniami potwornej kuchni.

Zasady gry są bardzo proste. Każdy dostaje łyżkę oraz miskę. Odkrywamy kartę, na której widnieje ciastko udekorowane różnokolorowymi groszkami. W tym momencie zaczyna się szalone gotowanie, a raczej walka na łyżki nad wielkim garem :-) Kto pierwszy wyłowi swoją smieszną łyżką kulki odpowiedniego koloru, ten zdobywa kartę z ciastkiem. Wygrywa ten, kto jako pierwszy zdobędzie np. 5 takich kart.

Ciasteczkowy potwór i jego przybory kuchenne

Kulinarne zadania ciasteczkowego potwora

Generalnie po odkryciu karty zaczyna się szalony wyścig. Wszyscy mają nosy w garze, który stanowi pudełko od gry (spójrzcie na zdjęcie z Planszarni ;-)). Kiedy ktoś ukończy połów, słychać „Monstrum stop!” :-) Ot i cała zabawa, ale ile przy niej śmiechu i emocji!

Planszarnia 6 - kto pierwszy zrobi tort dla ciasteczkowego potwora?

Kategoria wiekowa

To jest gra od 5 lat, ale dałoby się posadzić do niej z powodzeniem i 3-latki. Ważne tylko, żeby uczestnicy byli mniej więcej w tym samym wieku, bo to w końcu gra zręcznościowa i starsze dzieci będą miały naturalną przewagę nad młodszymi. Niemniej maluchy spokojnie złowią kulki, tylko zrobią to w nieco mniej szalonym tempie niż starszaki.

Dzieci szkolne może skuszą się na 1-2 rozgrywki, ale generalnie to jest zabawa dla przedszkolaków. Ciężko też powiedzieć coś o przewadze rodziców ;-) Ja jakoś najczęściej przegrywam w tą grę, ale to pewnie dlatego, że moja łyżka jakaś taka krzywa jest ;-).

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Gra wymaga zręczności manualnej. Dość ciężko jest złowić jedną z trzydziestu kulek przy pomocy łyżki z dziurką. Gra ćwiczy koordynację oko-ręka co również jest ważne w przypadku przedszkolaków. Można także potrenować z dziećmi rozpoznawanie kolorów.

Ocena

„Ciasteczkowy potwór” prezentuje się przepięknie. Kulki wyglądają jak małe cukierki i naprawdę chciałoby się je zjeść (uwaga na młodsze dzieci!). Rozgrywka jest krótka i emocjonująca. To jest doskonała pozycja dla przedszkolaków, jednak nie porwie rodziców aż tak bardzo, aby chcieli do niej wracać jak do świetnej gry rodzinnej. Lepiej sprawdzi się w gronie rówieśników.

Dawkowana w dużych ilościach może spowodować, iż dzieci tak się nakręcą, że kulki zaczną fruwać po pokoju. Niemniej jest to gra zręcznościowa, która nam bardzo się spodobała. Dajemy jej mocną czwórkę, bo raczej nie odmówimy sobie partyjki raz na jakiś czas :-)

Zobacz jak oceniamy…
4/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA

Dzicy Wikingowie lubią się bogacić

Marcin Niebudek,

Od kiedy poznaliśmy gry HABA, kojarzyły się one nam z doskonale wykonanymi elementami drewnianymi. Gdy jakiś czas później zobaczyłem, że w ofercie tej firmy jest cała seria gier karcianych, bardzo mnie to zaciekawiło. Dzisiaj opiszę wam jedną z tych gier, czyli „Dzikich Wikingów – grę karcianą”.

Dzicy Wikingowie - zawartość pudełka

Celowo dodaję, że chodzi o wersję karcianą, bo chyba większość gier z tej serii ma starsze i większe siostry, na bazie których powstały. Czy to oznacza, że wersja karciana jest jakimś słabszym uproszczeniem? Nie mieliśmy okazji grać w dużą wersję, ale wiem jedno – wersja karciana jest bardzo dobra sama w sobie i nie potrzebuje porównań.

W małym pudełeczku znajdziecie piękne i dobrej jakości karty statków ze skarbami, ekwipunku (to te z Wikingami) oraz dwie karty specjalne. Jedna z nich przedstawia wioskę, druga morskiego potwora. Ale to nie koniec, bo ta karciana gra ma… kostkę :-) Osobiście bardzo mi się to połączenie podoba. Nie zabrakło też chociaż małego akcentu, z którego HABA słynie – mamy więc wesołego drewnianego Wikinga :-)

Na statki Wikingów zmierzające do portu czyha potwór morski

W trakcie gry, jak przystało na dzikich Wikingów, będziemy się starali zdobyć jak najwięcej skarbów, które wiozą statki powracające z wypraw. Niektóre z nich mogą trafić w paszczę morskiego potwora. O pozostałe będziemy się licytować przy pomocy kart ekwipunku. Innymi słowy, skarby przywiezie ten, kto wyśle na wyprawę lepiej wyposażoną drużynę wikingów.

Całą rozgrywką steruje kostka, która wyznacza momenty, kiedy zdobywamy ekwipunek, kiedy statki padają łupem potwora oraz kiedy możemy przystąpić do licytacji przywiezionych przez nie skarbów. A co w tej grze robi drewniany Wiking? Otóż można go na jakiś czas zdobyć, co zwiększa szansę uzyskania dodatkowego ekwipunku.

Dzicy Wikingowie - karty ekwipunku

Licytacja w tej grze jest bardzo prosta. Początkowo pomyślałem, że jest bez sensu, bo ten kto wyrzuci na kostce wioskę (która oznacza rozpoczęcie licytacji), ten przedstawia swoją ofertę jako pierwszy i jest to jego jedyna szansa. Kolejni gracze mogą przebić jego ofertę lub spasować. Także każdy składa tylko jedną ofertę podczas każdej licytacji. Ale już po pierwszej rozgrywce przekonaliśmy się, że to w sumie działa całkiem sprytnie i w połączeniu z faktem, iż licytujemy się o statek najbliżej wioski, ale widzimy jakie będą dwa kolejne, pozostawia dobre pole do małych decyzji taktycznych.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 6-ciu i, o ile da się w nią zagrać z młodszymi dziećmi, bo zasady gry są bardzo proste i nawet sam mechanizm licytacji jest zrozumiały dla dzieci, to jednak młodszym dzieciom zajmie dłużej zrozumienie, że czasem nie warto licytować jakiegoś statku.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Licytacja w grze planszowej dla dzieci, to moim zdaniem jeden z trudniejszych elementów do opanowania. Mimo, że „Dzicy Wikingowie” również opierają się na takim mechanizmie, to został on uproszczony tylko do decyzji przebij, albo zrezygnuj. Młodsze dzieci będą początkowo zawsze starały się dać wszystko co mają, aby tylko wygrać bieżącą licytację. I tutaj jest właśnie pole do nauki.

W grze widać jakie będą trzy kolejne statki. Może się więc okazać, że do portu właśnie zawinął statek z dwoma skarbami, ale tuż za nim płynie taki z pięcioma. To doskonały sposób aby nauczyć dzieci, że czasem warto zrezygnować z pierwszego łupu i zachować więcej kart na licytację tego następnego, bardziej wartościowego. Moim zdaniem „Dzicy Wikingowie” są też świetnym wstępem do bardziej skomplikowanych gier tego typu, np. do „Piraci – karaibska flota” czy „O Zoo le Mio”.

Ocena

„Dzicy Wikingowie” naprawdę mile nas zaskoczyli. To jest fajna i doskonale wykonana karcianka. Ilustracje są przepiękne. Rozgrywka jest szybka i wesoła. Kompaktowe pudełko zmieści się w plecaku i można zabrać je ze sobą, co sami będziemy czynić, bo gra bardzo nam się spodobała.

W pudełku znajduje się polska instrukcja, chociaż do niej akurat mam zastrzeżenia, bo została wydrukowana na kilku kartkach A4 i poskładana tak, że zajmuje połowę pudełka, przez co po rozfoliowaniu już się ono nie domknie. Poza tym reguły zawierają drobne aczkolwiek znaczące błędy w tłumaczeniu (np. polska wersja mówi, że jeśli karty ekwipunku skończą się zanim skończą się statki, to grę przegrywają wszyscy, a próżno tego szukać w oryginalnej instrukcji).

Także polska instrukcja już opuściła nasze pudełko ;-) Niemniej nie zmieniam zdania co do samej gry, którą warto mieć i grać w nią! Jak znajdę chwilę czasu to postaram się przygotować bardziej kompaktową wersję polskiej instrukcji do ściągnięcia. Tymczasem daję Wikingom piątkę.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA

U nas było dzisiaj słonecznie i kolorowo

Marcin Niebudek,

Szósta Planszarnia za nami! Klubodzieciarnia po raz kolejny wypełniła się fanami gier planszowych dla dzieci. Mimo, że za oknem pogoda raczej smutna, to u nas było słonecznie, a to za sprawą kolorowych i wesołych gier HABA.

Planszarnia 6 - kto pierwszy zrobi tort dla ciasteczkowego potwora?

Stoły, a nawet plac zabaw, opanowały żółte pudełka. Dzieciaki budowały wieżowce z kart, łowiły kolorowe ozdoby do potwornych tortów, zdobywały skarby wikingów, ratowały sad przed łakomym krukiem, budowały piramidy z egzotycznych zwierzaków. Wreszcie, ganiały wokół stołu dziwnie powyginane, aby nie upuścić żadnego z tańczących jajeczek. Tylko dzwonków w serowej twierdzy nie było tak dobrze słychać w tym wesołym hałasie, ale komu to przeszkadzało ;-)?

Po raz drugi rozlosowaliśmy wśród uczestników grę. Tym razem była to dwuosobowa wersja „Zwierzak na zwierzaku”, którą zwycięzca Maciek będzie mógł przetestować na swoich rodzicach :-) Za to nasz Tomek krążył po Klubodzieciarni, pocieszając pozostałych uczestników słodkimi krówkami, kryjącymi się w tajemniczej torbie HABA.

Planszarnia 6 - Gra w ogordzie

Planszarnia 6 - Tańczące jajeczka

Planszarnia 6 - Loteryjka i jej zwycięzca

Serdecznie dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi gier HABA w Polsce, za umożliwienie realizacji tego spotkania! Uczestnicy już zamówili sobie kilka tytułów, które koniecznie muszą wrócić na następną Planszarnię :-)

HABA

Więcej zdjęć z wydarzenia na naszym profilu na Facebooku.

Super Rhino czyli gra dla zręcznych bohaterów

Marcin Niebudek,

Znacie grę Jenga, w której przekłada się drewniane klocki na wyższe poziomy wieży do czasu, gdy ta się nie zawali (i to z wielkim hukiem)? Podczas majówki mieliśmy okazję (wielokrotnie) rozegrać partyjkę w grę „Super Rhino” od wydawnictwa Haba, która nieodparcie przypomina mi Jengę, ale ma nad nią, moim zdaniem, co najmniej kilka punktów przewagi.

Super Rhino - zawartość pudełka

W niewielkich rozmiarów pudełku znajdziecie dwa rodzaje kart i małą drewnianą figurkę naszego tytułowego bohaterskiego nosorożca. Pierwszy rodzaj kart to podłogi, a drugi to ściany. Karty są bardzo solidnie wykonane i bardzo kolorowe. Karty ścian z jednej strony mają ceglaną elewację, a z drugiej wesołą, żółtą tapetę. Wszystko to, wraz z figurką superbohatera, wygląda bardzo zachęcająco dla dziecięcych oczu.

Gra polega na układaniu wieżowca z kart. Począwszy od karty startowej, każdy następny poziom składa się z 1-2 kart ścian, które mają specjalne nacięcia w połowie tak, aby można je było zgiąć, oraz z karty podłogi, którą układa się na wierzchu postawionych właśnie ścian. Jakby tego było mało, po kolejnych piętrach wspina się w trakcie gry drewniany nosorożec :-)

Super Rhino - podczas gry

Cała zabawa polega na tym, że karty podłóg nie są takie zwyczajne. Każda z nich ma oznaczenie, jak powinny być na niej ustawione ściany i gdzie powinna stanąć figurka superbohatera. W dodatku nie układamy tego wieżowca ot tak sobie, ale każdy z graczy na początku gry otrzymuje 5 kart podłogi. Taak! W grze chodzi o to, żeby pozbyć się podłóg szybciej od przeciwników. Wykładając kartę kolejnego piętra decydujemy tym samym o zadaniu ułożenia ścian dla kolejnego przeciwniku. Niektóre karty zmuszą graczy dodatkowo do wzięcia kolejnej podłogi ze stosu, inne pozwolą wyłożyć dwie podłogi na raz, pozbawią następnego gracza kolejki albo zmienią kierunek gry. W ten sposób liczba kart, którymi dysponujemy szybko się zmienia, a emocje rosną nie tylko w wyniku samego układania kolejnych pięter, ale także przez zagrywki przeciwników.

Grę wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się swoich kart – no chyba, że wieża wcześniej się zawali :-) Wtedy ten, kto to spowodował przegrywa.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci od lat 5-ciu. Z takimi też graliśmy i radziły sobie doskonale zarówno z elementem zręcznościowym (układanie kolejnych pięter), jak i z podstępnymi zagrywkami wykorzystującymi własności kart :-). Myślę, że dałoby się zagrać z młodszymi dziećmi skupiając się bardziej na samym elemencie losowym i np. ignorując dodatkowe ikony na kartach. Z resztą gra stanowi też doskonałą zabawę w układanie jak najwyższej wieży wspólnie i bez żadnej rywalizacji. Tak samo dobrze będą się bawiły starsze dzieci i ich rodzice.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

To jest przede wszystkim gra zręcznościowa, ale dzięki specjalnym własnościom kart, także nieco taktyczna :-) Młodszym dzieciom zapewni przede wszystkim wielką frajdę z układania kolorowego wieżowca, starszym pozwoli nieco pokombinować jak tu pozbyć się swoich kart zanim zrobią to przeciwnicy. W tej grze kładziemy karty głównie po to, aby popsuć szyki i utrudnić życie innym graczom. Jest to jednak otoczone kolorowymi ilustracjami i wyczekiwaniem czy wieża się zawali, przez co negatywna interakcja jest łatwiejsza do przełknięcia dla dzieci. Poza tym jedna parta trwa kilka minut, także każdy ma się szansę szybko zrewanżować :-)

Ocena

Napisałem we wstępie, że ta gra wygrywa dla mnie z Jengą, no to czas się wytłumaczyć.

Po pierwsze dzieci do gry zdecydowanie bardziej zachęcają kolorowe karty niż szare klocki. Po drugie, chociaż to akurat zaleta z perspektywy rodzica ;-), karty robią znacznie mniej hałasu niż waląca się drewniana wieża. Po trzecie ciekawszy wydaje mi się element ze specjalnymi właściwościami kart i tym, że podłogi stanowią wyzwania dla przeciwników. W dodatku całą budowę można zacząć na łatwiejszej i trudniejszej stronie karty startowej (co będzie oznaczało mniej lub bardziej stabilną podstawę całego budynku). Dużo łatwiej zabrać ze sobą na wyjazd pudełeczko kart niż pudełko klocków. No i po prostu na hasło „budujemy super wieżowiec?” można było liczyć na gromkie „Taaak!”. Zdecydowanie jedna z fajniejszych gier zręcznościowych w jakie mieliśmy okazję grać i jeszcze często do niej wrócimy.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie EduKids, dystrybutorowi marki Haba w Polsce, za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
HABA

Planszarnia #6

Marcin Niebudek,

Zbliża się termin kolejnego spotkania z grami planszowymi dla dzieci, jakie organizujemy w zaprzyjaźnionej Klubodzieciarni przy ul. Skarbowców 64 we Wrocławiu. Najbliższa Planszarnia tradycyjnie potrwa ok 2 godzin i odbędzie się:

12 maja 2013, o godz. 16:00

Tym razem na Planszarni będzie królował kolor żółty, a to za sprawą gier HABA, które będzie można zobaczyć i przetestować podczas spotkania. Sami poznaliśmy wiele z tych gier podczas Zamkowego Grania w Leśnicy, które w zeszłym roku odbyło się z okazji Dnia Dziecka. To po tym właśnie spotkaniu trafiła do naszej kolekcji Monza.

Planszarnia nr 6 z grami HABA

Dzięki wsparciu firmy EduKids oraz zasobom naszej kolekcji będziemy mogli wam pokazać:

  • Dzikich Wikingów (w wersji karcianej)
  • Zwierzak na zwierzaku
  • W ogrodzie (wersję dla przedszkolaków)
  • W ogrodzie (z serii „Moja pierwsza gra” dla dzieci od 2 lat)
  • Roztargniona czarownica
  • Po cichutku, powolutku
  • Super Rihno
  • Monza
  • Ciasteczkowy potwór
  • Tańczące jajeczka
  • i wiele innych

Na powyższej liście jest wiele szalonych gier, ale szczególnie nie możemy się doczekać zabawy przy „Tańczących jajeczkach” :-) Tym razem oprócz użycia stolików kawiarni zrobimy także pożytek z placu zabaw! Będzie się działo! Na dodatek będziemy mieli dla dzieci małe niespodzianki i po raz kolejny wśród uczestników rozlosujemy grę! Oczywiście będzie to gra HABA.

HABA

Jeśli używacie Facebooka, to dajcie znać, że wpadniecie na stronie wydarzenia, żebyśmy mogli się lepiej przygotować. Zawsze możecie też do nas napisać na maila ze stopki.

Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Monza – turlanie wyścigowe

Marcin Niebudek,

Wczoraj napisałem o oswajaniu kostek do gry i ich ciekawym wykorzystaniu w „Nogach stonogi”. Jest jeszcze jedna gra z kostkami, którą uwielbiamy. To Monza, czyli szalone, kolorowe wyścigi samochodowe od wydawnictwa HABA.

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Monza - zawartość pudełka

Tutaj kostki też nie przypominają tych zwykłych. Jest ich sześć i mają ścianki z kolorowymi kropkami. Kolory z kostek odpowiadają kolorom pól na torze, po którym będziemy się ścigać. W pudełku znajdziecie też sześć drewnianych wyścigówek, planszę oraz instrukcję do gry.

Tor składa się z trzech pasów podzielonych na kolorowe pola. Naszym zadaniem jest przebyć jedno okrążenie jak najszybciej (jak to na wyścigach), a poruszać nasz bolid będziemy właśnie dzięki kostkom. W swojej kolejce rzucamy wszystkimi sześcioma kostkami, a potem z kolorów, które wypadły musimy ułożyć kolejny etap trasy przejazdu. Aby poruszyć się na kolejne pole musimy mieć kostkę z odpowiednim kolorem kropki.

Monza w pełnej krasie

W przeciwieństwie do gry „Nogi stonogi”, tutaj nie przerzucamy kostek. Jeden rzut to wszystko co mamy. Natomiast należy użyć kostek tak, aby zajechać możliwie jak najdalej. Czasem kolejność wykorzystania kolorów będzie miała znaczenie. Czasem uda się nam poruszyć faktycznie o sześć pól, a czasem ruszymy się tylko o jedno pole, albo nawet utkniemy w miejscu na chwilę. Poruszać można się wyłącznie do przodu, dlatego w kliku miejscach będzie potrzebna konkretna sekwencja kolorów, która akurat nie będzie chciała wypaść. Będzie się tak działo zwłaszcza przy oponach, które stanowią dodatkową przeszkodę na trasie przejazdu.

Znów mamy grę z bardzo prostymi zasadami, która jest dynamiczna, emocjonująca i która, dzięki swej losowości, równo traktuje dzieci oraz graczy dorosłych. U nas rozgrywka w Monzę nigdy nie kończy się na jednej partii. Jest to, jak dotąd, nasza ulubiona gra od HABA.

Muszę wspomnieć jeszcze o wykonaniu. Wszystkie gry HABA jakie znam mają jedną wspólną cechę. Mają doskonałe, drewniane elementy najwyższej jakości, a wszystko co nie jest drewniane, także nie ustępuje im jakością. Nie musicie się też obawiać niemieckich nazw na pudełkach. Gier HABA jest naprawdę dużo i nie wszystkie zostały wydane po polsku, ale nigdy nie mają one elementów zależnych językowo. Nie mam jedynie pewności czy wszystkie dostępne u nas gry tego wydawnictwa posiadają polską instrukcję. Monza taką ma.

Kategoria wiekowa

Monza jest przeznaczona dla dzieci od 5 lat, ale moim zdaniem 4-latek także da sobie z nią radę. Gry HABA (przynajmniej te kilka, w które mieliśmy okazję grać) są zwykle dość ściśle dopasowane do deklarowanej kategorii wiekowej. Jeśli więc gra jest przeznaczona dla 3-latków, to będzie to faktycznie prosta gra, którą już 5-latek szybko się znudzi. Monzę lubimy dlatego, że taka nie jest i zapewnia tak samo emocjonującą rozgrywkę w każdym wieku.

Czego gra wymaga od dzieci / Czego ich nauczy?

Przede wszystkim młodsze dzieci będą musiały załapać, że po rzucie nie przestawia się kostek, tylko dopasowuje się je do możliwości ruchu na planszy. Być może części kostek nie da się użyć. Zdarzało się, że młodsze dzieci zamiast dostosować swoją trasę przejazdu do wyniku na kostkach, przesuwały swój samochodzik po torze, raz za razem przestawiając kostki tak, aby odpowiadały temu gdzie jedzie samochód :-) Za to gra dobrze ćwiczy u maluchów rozpoznawanie kolorów.

Starsze dzieci po prostu będą się ścigać i emocjonować przepychankami na torze w rywalizacji o pierwsze miejsce. Gra nauczy je jednak tego, że należy się przyjrzeć całej trasie przed sobą. Czasem zdarzy się bowiem, że patrzenie tylko na pole bezpośrednio przed autem spowoduje, iż wykorzystamy kostki mało optymalnie i gdyby wybrać nieco inną trasę, to dałoby się zajechać dalej.

Grę poleciłbym szczególnie chłopcom, gdyby nie to, że w przedszkolu dziewczynki ścigały się z równym zacięciem :D Także polecam wszystkim!

Ocena

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Zamkowe granie we Wrocławiu

Marcin Niebudek,

W ostatni weekend, 16-17 marca, odbyło się w Centrum Kultury Zamek we Wrocławiu spotkanie z grami planszowymi. Po raz kolejny sklep z grami Planszóweczka.pl oraz Klub Koloseum dostarczyli setek gier dla małych i dużych. Dodatkową atrakcją dla dzieci była sala pełna klocków LEGO, które można było wypożyczyć i budować. Opiekę nad wypożyczalnią LEGO sprawował Salon Kreatywny.

Udało nam się na zamek dotrzeć w sobotę i zagrać w trzy gry – „Niagara”, „Totem” oraz „Cichutko jak myszka”. W między czasie Tomek wziął jeszcze udział w turnieju w „Duchy”. Niestety nie starczyło czasu na więcej, bo najmłodszy w ekipie (9 miesięcy) chciał już do domu, a starszy obowiązkowo musiał zajrzeć jeszcze na stoisko LEGO i zmontować choć jeden ze statków Star Wars :-)

Niagara

Niagara” to pięknie wydana przez Egmont gra polegająca na pokonywaniu rzeki małymi kanoe i przewożeniu kryształków do obozu. W trakcie gry mój syn przypomniał mi także o opcji podkradania kamieni innym, kiedy znienacka mnie dogonił i capnął mi jeden, zdobyty z wielkim trudem, klejnot :-)

Totem

Totem” z kolei to zabawna przepychanka o układ części klorowego totemu. Każdy z graczy ma swój tajny cel, który określa jakie elementy totemu muszą znaleźć się na trzech pierwszych pozycjach. Potem zaczyna się przekładanie, usuwanie, zamienianie i psucie szyków przeciwnikom. Niestety wydaje mi się, że zarówno nakład gry „Totem”, jak i „Niagara” wyczerpał się jakiś czas temu i chyba nie ma szans na dodruk. Obie gry strasznie nam się podobają, trzeba je będzie więc jakoś zdobyć.

Cichutko jak myszka

W przerwie zagraliśmy sobie w lekką grę zręcznościową od wydawnictwa HABA. „Cichutko jak myszka” polega na przeciskaniu patyczków przez dziurawe plastry sera. Każda dziura ma kolorową obwódkę, a dwie kostki określają przez jakiego koloru dziury należy patyk przeprowadzić. Wszystko to trzeba zrobić cichutko jak muszka, bo obu plastrów sera pilnują czułe dzwoneczki. Jeśli drgną i wydadzą dźwięk, to po nas – tracimy kolejkę. Co prawda podczas zamkowego grania nie ma mowy o tym, żeby usłyszeć te dzwonki, ale co tam ;-) I tak jest to lekka i zabawna pozycja. Z resztą w ofercie wypożyczalni było wiele gier HABA, które można było wypróbować, a które stanową doskonałą zabawę dla młodszych dzieci.

Tak więc spędziliśmy na zamku w Leśnicy dobrych kilka godzin. Bawiliśmy się doskonale i już czekamy na wiosenną Gratislavię! Zachęcamy także wszystkich do śledzenia tego typu spotkań w waszych miastach, bo są one zawsze świetną okazją do wspólnej zabawy i do poznania nowych gier. Planszówek jest na rynku zatrzęsienie, a takie imprezy to idealne miejsce, aby przed zakupem jakiegoś tytułu sprawdzić go sobie na żywo.

Dziękujemy organizatorom za trud włożony w kolejne fantastyczne spotkanie!

PS: Na naszym profilu na Facebooku jeszcze kilka zdjęć z grania na zamku.