Wpisy z tagiem ‘Egmont’

Najlepsze Gry wg. Tomka w Roku 2015

Marcin Niebudek,

Najlepsze pięć gier w roku 2015 zostaną wyłonione spośród wszystkich gier w tym roku ocenianych (czyli ok. 40 tytułów). No to zaczynamy…

Chcemy też zwrócić waszą uwagę na następujące fakty:

  • DzieciPrzyPlanszy.pl miała w tym roku 91 673 odsłon
  • na YouTube mieliśmy 103 subskrypcje i 18 292 wyświetleń
  • na Facebook’u mamy do tej pory 810 polubień

P1500042

Jednocześnie dziękujemy Black Monk, Egmont, Granna, HABA, Lupo, Maxim, REBEL.pl, TM Toys, Trefl i Trefl Joker Line za przekazanie gier do recenzji. A wy którą grę uważacie za Grę Planszową Roku 2015.

Ratuj Króliczki!

Marcin Niebudek,

„Ratuj Króliczki!” to chyba gra dla najmłodszych (bo już dla 3 latków) z nowej serii „Zagraj ze mną” od wydawnictwa Egmont. Gdy nasz 3 latek ją zobaczył, od razu chciał zagrać w nią jeden, drugi i trzeci raz. Zresztą w kolejnych dniach nigdy nie zatrzymał się na pojedynczej rozgrywce. Zobaczcie sami…

Ratuj Króliczki

Ratuj Króliczki - rozgrywka

Ratuj Króliczki - byle szybko

Ocena

Ocena 5. Miałem dać 4+, bo gra jest dosyć droga… Ale ocena 3 letniego Mateusza mówi wszystko. 5 i już. Innej oceny nie mogło być.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Żółwie z Galapagos

Marcin Niebudek,

To już trzecia z serii gier, w których żółwie (lub jeże) pędzą, żeby wygrać wyścig. Tym razem to „Żółwie z Galapagos”, które mierzą się w znoszeniu jaj, podwożąc się przy tym (ale i lądując na tratwie, jeśli przewożący żółw rzuci za dużo). Sami zobaczcie…

Żółwie z Galapagos

Żółwie z Galapagos - gra cz.1

Żółwie z Galapagos - gra z bliska

Ocena

Ocena 4+. Ładnie wydana i aż dla 7 graczy, ale odrobinę bardziej (tylko odrobinę) podobają nam się Pędzące Jeże (też z Egmontu)…

Zobacz jak oceniamy…
4+/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Kot Stefan

Marcin Niebudek,

Mimo, że „Kot Stefan” to gra już od 4 lat, to stanowiła ona nas pewną trudność :-) No bo jak pokazać, nawet w dwie osoby, coś co powinno być rozegrane w trzy, a najlepiej cztery lub więcej osób. Zobaczcie sami…

Kot Stefan

Kot Stefan - kot i myszy

Kot Stefan - kot

Kot Stefan - myszy

Ocena

Ocena 5. Wyjątkowo ładnie wydana. Kot łapie myszy siedzące na serze. Wszyscy obserwują co teraz wypadnie…

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Konikowo – poznaj konie po ogonie

Marcin Niebudek,

Tym razem ja, czyli tata Tomka, musiałem się ujawnić gdyż wymagała tego gra „Konikowo”, w której kilka osób jednocześnie próbuje złapać konika wskazanego przez parę kolorowych kostek. Zobaczcie jak nam poszło…

Konikowo

Konikowo - karty

Konikowo - karty i kostki

Konikowo - kostki w zbliżeniu

Ocena

Ocena 5. Szybka i prosta, acz nie banalna gra. I ma zawsze koniec w postaci pięciu „flo”, które są ciągnięte gdy nie ma już danych koników.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Kajko i Kokosz: Przygody Wojów

Marcin Niebudek,

„Kajko i Kokosz: Przygody Wojów” to gra, w której każdy, przy pomocy swoich wojowników, próbuje zgarnąć najwięcej łupów. Muszą przy tym uważać na Zbójcerzy i innych szambelanów. Zobaczcie jak Tomkowi poszła przykładowa gra…

Kajko i Kokosz: Przygody Wojów

Kajko i Kokosz - karty

Kajko i Kokosz - rozgrywka

Ocena

Ocena 5. Byliśmy mile zaskoczeni.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Duuuszki, nie tylko w kąpieli

Marcin Niebudek,

„Duuuszki” i „Duuuszki w kąpieli” to szybka gra na spostrzegawczość, w której zawsze pasuje jeden z pięciu elementów. W „Duuuszkach” to czerwony fotel, szara myszka, niebieska książka, zielona butelka i biały duszek (mężczyzna). W „Duuuszkach w kąpieli” to zielona żaba, szara wanna, niebieska szczotka, czerwony ręcznik i biały duszek płci żeńskiej.

Jest tylko jedno małe ale… Czasami zamiast rzeczy w dobrym kolorze trafiają się obie w nie swoich kolorach (np. zielona myszka, czerwona książka). Wtedy należy wskazać element, którego na karcie nie ma (w tym wypadku to biały duszek). A teraz najlepsze… Można połączyć „Duuuszki” i „Duuuszki w kąpieli” (ich rewers jest identyczny) i zagrać wszystkimi 10 elementami na raz.

Duuuszki

Duuuszki - na zewnątrz

Duuuszki w kąpieli

Duuuszki w kąpieli - na zewnątrz

Ocena

Ocena 5 jeśli dzieci grają między sobą. Dla dorosłych dzieci nie pozostawiają cienia szans…

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gier do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Pędzące żółwie zmierzają za jeżami

Marcin Niebudek,

Skoro już dopadliśmy „Pędzące jeże”, to nie pozostał nam inny wybór jak „Pędzące żółwie”. Najpierw myśleliśmy że to bardzo podobne rozgrywki, ale szybko okazało się że są całkiem inne i tylko z nazwy jedna to „żółwie” a druga to „jeże”.

Gra od pięciu lat, więc dla trochę młodszych graczy niż „Pędzące jeże” (do 6+ lat). W żółwiach każdy ma jednego, tajnego przedstawiciela, którym musi dotrzeć do mety przed innymi.

Pędzące żółwie

Pędzące żółwie - na łące cz.1

Pędzące żółwie - na łące cz.2

Pędzące żółwie - karty

Ocena

Ocena 5. To jednak „Pędzące żółwie”, które w niczym jeżom nie ustępują.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gier do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Pędzące Jeże

Marcin Niebudek,

„Pędzące Jeże” to gra od 3 do 5 graczy, w której nikt nie gra jakimś konkretnym jeżem, tylko każdy ma jak najdalej dotrzeć wszystkimi jeżami, jak najtańszym kosztem. Gdy jeden z jeży dotrze do mety, każdemu z graczy oblicza się to co zostało na ręce (za wszystkie jeże na ręce oprócz kolorowych).

Po podliczeniu jednej tury gra zaczyna się od nowa. Jeśli graczy jest trzech, to gramy trzy rundy. Czterech, to cztery rundy, a pięć rund dla pięciu graczy. Na koniec podliczamy punkty i wiemy kto zwyciężył całą grę.

Ta gra jako „Honeybears” ukazała się już w 1998, a do nas trafiła dopiero w 2014 jako „Pędzące Jeże”. Reiner Knizia, który jest autorem „Pędzących Jeży”, w 2006 roku dał nam „Tibet – Skarb w Himalajach” o bardzo podobnej zasadzie działania, tylko nieco trudniejszej rozgrywce (8+ lat).

Pędzące Jeże

Pędzące Jeże - gra

Pędzące Jeże - punkty

Pędzące Jeże vs. Tibet

Ocena

Ocena 5, bo się na niej nie zawiedliśmy.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gier do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Trzy razy „Dobra gra, w dobrej cenie”

Marcin Niebudek,

No to dzisiaj gry łatwe tylko w teorii. Faktycznie jednak to pełnoprawne, choć małe gry. Mam dzisiaj trzy z nich: „SłowoStworki”, „Wyprawa do dżungli” i „Pizza XXL”. Pierwsza to gra w słowa na daną literę, dwie pozostałe to gry na spostrzegawczość. Wszystkie z nich nie zajmują dłużej niż dwadzieścia minut.

„SłowoStworki” to gra rozwijająca myślenie i kreatywność, bo trzeba wymyślić nie tylko słowo na daną literę ale również w odpowiedniej kategorii. Każda gra jest inna, gdyż czasem do danej kategorii pasuje słowo na literę P a innym razem na literę N. Dodatkowa gra umożliwia tworzenie nowych kategorii co powoduje, że każdy ma własną wersję tej gry. Wygrywa gracz, który zdobędzie najmniej punktów, gdyż punkty są przyznawane temu kto jako ostatni odpowie.

SłowoStworki 1

SłowoStworki 2

SłowoStworki 3

„Wyprawa do dżungli” to tak faktycznie dwie takie same talie kart. Jedne rozkłada się zakryte w czterech rzędach, a drugie rozdaje graczom (po 4 karty). Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze mają 10 sekund na zapamiętanie układu rozłożonych kart. Następnie gracz wykłada swoją kartę i wskazuje gdzie na stole ukryty jest ten skarb. Jeśli gracz trafi dokładnie, to zyskuje 2 punkty. Jeśli nie zgadza się tylko kolor skarbu, to otrzymuje 1 punkt. Gra trwa kilka rund, a wygrywa ten gracz, który zdobędzie najwięcej punktów na koniec.

Wyprawa 1

Wyprawa 2

„Pizza XXL” to gra kulinarna, ale raczej na refleks i spostrzegawczość. Gracze odkrywają po kolei składniki na pizzę i wtedy wszyscy sprawdzają czy dany składnik pasuje do którejś pizzy. Składniki tej pizzy wybiera się z 16 zakrytych produktów (ser, pieczarki, itp). Kto pierwszy zauważy składniki na pizzę ten musi jak najprędzej ją zaklepać. Grę wygrywa gracz, który zgromadzi najwięcej pizz.

Pizza XXL 1

Pizza XXL 2

Kategoria wiekowa

Jeśli pierwsza z nich („SłowoStworki”) to mocne 6-7 latki, to pozostałe dwie są nieco prostsze i będą dobre już dla 5-latków.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Opisane gry zachęcają dzieci do szybkiego myślenia. „Pizza XXL” i „Wyprawa do dżungli” pomagają ćwiczyć spostrzegawczość i pamięć wzrokową. Natomiast „SłowoStworki” to przede wszystkim swego rodzaju ćwiczenia językowe.

Ocena

Wszystkie gry są oczywiście na 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

I Niezapominajkowy Turniej Gier Planszowych

Marcin Niebudek,

No i stało się! Dzisiaj w Przedszkolu nr 56 Niezapominajka we Wrocławiu odbył się turniej gier planszowych, który udało się nam zorganizować. Oczywiście nie udałoby się to, gdyby nie wielka pomoc Pani Dyrektor i wychowawczyń. Nie udałoby się także bez gier i nagród, które otrzymaliśmy od wydawnictwa Egmont. Serdecznie dziękujemy!

Uczestnicy turnieju gier planszowych

W trakcie całej zabawy rozegraliśmy tak faktycznie trzy turnieje – w „Pędzące żółwie”, „Nogi stonogi” oraz „Pojedynek robotów”. Dwa z nich wygrał Gerard, jeden wygrał Feliks, ale wszystkie dzieci radziły sobie świetnie, a niektóre partie w „Pojedynek robotów” były bardzo zacięte :-) Wszystkie dzieci (a było ich ponad trzydzieści) otrzymały dyplomy i książeczki wydawnictwa Egmont. Pierwsze miejsca nagrodziliśmy grami, które były bohaterami turnieju.

Nagrody za I miejsce

Ale to nie koniec. Po dwa egzemplarze turniejowych gier zostają na stałe w przedszkolu i dzieciaki będą mogły w nie grać, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Cieszymy się szczególnie z „Pojedynku robotów”, bo dzieci z Niezapominajki regularnie uczestniczą w zajęciach szachowych, więc gry będą doskonałym uzupełnieniem!

Finałowa rozgrywka w "Pędzące żółwie"

Finałowa rozgrywka w "Pojedynek robotów"

Finałowa rozgrywka w "Nogi stonogi"

To był pierwszy, na taką skalę, zorganizowany przez nas turniej. Pewnie nie wszystko poszło idealnie, ale mam nadzieję, że każde z dzieci zakończyło zabawę zadowolone :-) Z resztą początkowo zakładaliśmy, że część dzieci zagra w „Nogi stonogi”, inne w „Pędzące żółwie”, a tylko najstarsze w „Pojedynek robotów”, ale szybko okazało się, że wszystkie dzieciaki chcą grać we wszystko jak leci :-) No to graliśmy przez 3 godziny – w końcu planszówki to jest to!

Jeszcze raz dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie gier i nagród do turnieju i dla Przedszkola Niezapominajka!

Egmont - Kraina Planszówek

Fauna Junior – gra edukacyjna, od której nie da się uwolnić

Marcin Niebudek,

To od razu wam powiem, że uwielbiamy tą grę, a teraz możecie na spokojnie przeczytać dalszą część recenzji :-). „Faunę Junior” wydawnictwa Egmont wypróbowaliśmy pierwszy raz na zeszłorocznej, wiosennej Gratislavii i była to miłość od pierwszej partii.

Fauna Junior - zawartość pudełka

Pokaźnych rozmiarów pudełko zawiera planszę główną, sześć plansz obszarów, żetony do obstawiania kategorii i to co w tej grze jest najważniejsze, czyli 90 dwustronnych kart ze zwierzętami. Tak, to daje 180 zwierząt, które dzięki tej grze poznacie wy i wasze dzieci!

Karty zwierząt umieszczono w specjalnym pudełku, które zakrywa ich dolną część. I tutaj kryje się sedno rozgrywki, podczas której będziecie starali się odgadnąć jedną z czterech informacji na temat każdego z gatunków:

  • Ile zwierzę może ważyć?
  • Gdzie mieszka? A dokładniej, co jest jego naturalnym środowiskiem?
  • Czy jest roślinożerne, a może je coś więcej niż zieleninę?
  • Czy znosi jaja?

Fauna Junior - podczas gry

Brzmi to trochę groźnie i sprawia wrażenie bardzo trudnego dla 6 latka, ale takie nie jest. Po pierwsze nie musimy znać dokładnej wagi zwierząt. Będziemy obstawiać jedynie przydziały i to takie całkiem zrozumiałe dla dziecka. Tak więc przyjdzie nam zdecydować czy zwierzę z obrazka jest cięższe niż szklanka z sokiem, a może niż worek ziemniaków, rower, dorosła osoba, motocykl czy też duża ciężarówka. Także miejsce, które zwierzę zamieszkuje wybierzemy na jednej z sześciu plansz, które przedstawiają różne środowiska: pustynie, góry, lasy, rzeki i jeziora, sawanny i łąki, tropiki oraz wsie i miasta.

Fauna Junior - karty zwierząt

Każdy z graczy będzie miał okazję obstawić każdą z czterech kategorii, przy czym ten, który jako pierwszy wytypuje jakąś informację ma szansę zdobyć 2 punkty, a pozostali gracze, którzy zasugerują się jego odpowiedzią, już tylko 1 punkt. Ponadto wiele zwierząt żyje w więcej niż jednym miejscu, więc przy obstawianiu tej kategorii kilka osób może zdobyć po 2 punkty.

Kiedy wszyscy już wytypują swoje odpowiedzi na temat zwierzęcia z obrazka, kartę wyjmuje się z pudełka i sprawdza kto trafił poprawnie. Wszystko jest narysowane, także nawet dzieci od razu zorientują się czy udzieliły prawidłowych odpowiedzi.

Kategoria wiekowa

Teoretycznie to gra od 6 lat, ale moim zdaniem można się świetnie bawić już z młodszymi dziećmi (4-5 lat), zwłaszcza jeśli interesuje je przyroda. Co najwyżej będzie im trzeba dać ciut więcej czasu na decyzję i zadać pomocnicze pytania na zasadzie „Czy myślisz, że to zwierzę jest większe od człowieka czy mniejsze?”, albo „Gdzie ono może mieszkać? Na pustyni, w górach czy może w dżungli?”, a następnie pomóc dziecku ustawić znacznik we właściwym miejscu.

Co więcej, my grając z naszym 5-letnim wtedy synem byliśmy zaskoczeni (mile) sposobem w jaki dedukował odpowiedzi. No bo skoro „Odmieniec jaskiniowy” (nomen omen rodzice też dowiedzieli się o jego istnieniu właśnie z gry :-)), to pewnie mieszka w jaskini, a jaskinie są w górach. Albo w „W jaskiniach jest ciemno i nie ma tam roślin, to… To pewnie musi jeść coś innego”. Także nie martwcie się, dzieciaki sobie doskonale poradzą.

Czego gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Piękno tej gry polega na tym, że nie wymaga od dzieci szerokiej wiedzy, a raczej chwili zastanowienia się. Poza tym zbiór zwierząt jest naprawdę imponujący (180), zwłaszcza że w trakcie jednej rozgrywki przerabiamy tylko około 6-10 zwierząt (wygrywa osoba, która zdobędzie 30 punktów). To daje gwarancję, że gra szybko się nie znudzi i zapewnia spokojne tempo przyswajania kolejnych informacji, które dzieci są faktycznie w stanie zapamiętać. Z resztą przy zgadywaniu odpowiedzi na temat zwierząt, których się nie zna można wręcz wspomóc dzieci w tym dedukowaniu.

Zanim dziecko obstawi, zwróćmy mu uwagę na to, jakiego koloru jest zwierzę i na to, że zwykle zwierzęta mają kolory, które pozwalają im się dobrze ukryć w ich otoczeniu. Niech dziecko zastanowi się czy zwierzę ma grube futro i czy łatwo mieszkałoby mu się w takim futrze na pustyni. Czy zwierzę ma pazury, albo kły i czy potrzebne by mu były do skubania trawki na łące, itd. Tak… moim zdaniem ta gra nie polega w dużej mierze na zapamiętywaniu faktów z tych 90 kart, ale na myśleniu i tego właśnie uczy dzieci.

Ocena

No nie może być inna niż 5-tka. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do „Fauny Junior” to sposób w jaki potraktowano wagę zwierząt. Przy rozpatrywaniu tej kategorii brana jest pod uwagę maksymalna waga dorosłego osobnika, co moim zdaniem jest mylące. Kiedy wyobrażamy sobie np. kozę, to myślimy o takiej średniej jaką możemy spotkać na wsi, a nie o największym możliwym koźle. Ale to może zmylić w takim samy stopniu dorosłych jak i dzieci, więc tak faktycznie nie ma takiego dużego znaczenia dla całej gry. Tak czy siak w pełni zasłużona piątka dla gry, która zapewnia wiele godzin mądrej zabawy!

Dodam jeszcze, że „Fauna Junior” to uproszczona wersją „Fauny” tego samego autora. Duża „Fauna” jest już trudniejsza i przeznaczona jest dla starszych dzieci. Szkoda, że do wersji „Junior” nie dołączono książeczki z opisami zwierząt, tak jak to zrobiono w przypadku jej starszej siostry.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Pomysł na zabawę

To jeszcze na koniec krótki pomysł na zabawę. Zabraliśmy ze sobą ostatnio kilka kart z „Fauny Junior” do ZOO. Można się przy ich pomocy pobawić w tropicieli. Wybieramy kilka zwierząt, które w ZOO będzie można spotkać. Każdy losuje po 3 karty i podczas wizyty w Ogrodzie Zoologicznym stara się odnaleźć/rozpoznać zwierzęta ze swoich kart :-)

Fauna Junior - ZebraFauna Junior - LeniwiecFauna Junior - Pyton zielonyFauna Junior - Krokodyl nilowyFauna Junior - SłońFauna Junior - Hipopotam karłowatyFauna Junior - Hipopotam

Nogi Stonogi – turlanie kostką nie musi być nudne

Marcin Niebudek,

Większości rodziców gry planszowe kojarzą się z, popularnym w czasach naszego dzieciństwa, Chińczykiem, Grzybobraniem lub innymi grami typu rzuć kością i się porusz (ang. roll and move). Jest jednak co najmniej kilka pozycji dla dzieci, które mogą odczarować nieco kostki. Jedną z nich są właśnie „Nogi stonogi” wydawnictwa Egmont.

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Nogi stonogi - zawartość pudełka

Już po otwarciu pudełka zobaczycie, że kostki są o tyle niezwykłe, że zamiast oczek mają kolorowe kapcie, buty i skarpety. No i są cztery. W grze chodzi o to, aby rzucając takimi właśnie kostkami zdobyć jak najwięcej nóg dla swojej uśmiechniętej stonogi. W swojej turze każdy z graczy najpierw rzuca wszystkimi czterema kostkami, a potem może powtórzyć rzut dowolną liczbą kości jeszcze dwa razy. Celem jest uzyskanie odpowiedniej ilości skarpet lub butów w kolorze pasującym do dostępnych na stole elementów stonogi.

Kafelki z nogami mogą mieć dwie, trzy lub cztery nogi w tym samym kolorze. Na przykład, aby zdobyć element z czterema nogami, należy wyrzucić odpowiednie obuwie na wszystkich czterech kostkach. Czasem pomoże nam symbol słoneczka, który jest takim „jokerem” i można go użyć zamiast dowolnego buta.

Nogi stonogi - elementy

Ot i całe reguły. A jednak początkowo gra wymaga od dzieci innego spojrzenia na kostki. Muszą zrozumieć, że nie zawsze chodzi o to, żeby mieć najwięcej butów w tym samym kolorze, tylko takie, które pasują do kafelków jakie jeszcze zostały w grze. I do tego celu trzeba dostosować ewentualne przerzucanie kostek.

Tak więc w trakcie gry dzieci będą musiały rzucić kostkami, potem podjąć decyzję, co chcą osiągnąć i dostosować do tego pozostałe dwa rzuty. A ostatecznie może się okazać, że i tak będą musiały zmienić zdanie i wziąć inny kafelek, niż ten, który chciały zdobyć.

Gdy dzieciaki oswoją się już z nowym mechanizmem, możemy przejść do bardziej „drapieżnego” wariantu gry. Tym razem, oprócz kafelków pozostałych na stole, możemy też podbierać przeciwnikom kafelki z końca ich stonogi :-)

Zawsze chętnie siadamy do tej gry. Jest szybka i emocjonująca. Poza tym jest doskonałym wstępem do innych gier, gdzie zamiast zdawać się na jeden rzut kostką, możemy coś z wyrzuconych kostek dobrać, coś przerzucić i tym samym zdecydować o przebiegu rozgrywki.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci od lat 4 i wydaje się to być trafne założenie. Młodszym dzieciom może być trudno zrozumieć (przynajmniej początkowo) o co chodzi z tym przerzucaniem i po co mają to robić. Za to, mimo że ta gra wydaje się pozycją dla młodszych graczy, to doskonale będzie się grało także starszym dzieciom i ich rodzicom, albo generalnie mieszanemu wiekowo towarzystwu.

Czego gra wymaga od dzieci / Czego ich nauczy?

Gra pozwoli dzieciom poznać inne zastosowanie kostek w grach. Możliwość ponawiania rzutów wybranymi kostkami wymaga podjęcia decyzji co się chce osiągnąć tak, aby potem wybrać odpowiednie kostki do przerzucenia. W tej szybkiej grze jest miejsce na małe decyzje. Czasem trzeba nawet ocenić ryzyko, czy warto wykonać kolejny rzut, czy może zostać z tym co już się ma. W zwykłych „turlankach” nie ma na to miejsca.

Niedawno Egmont informował o nowym dodruku „Nóg stonogi”, także gra powinna niedługo wrócić na sklepowe półki. Szczerze polecamy! Pozycja obowiązkowa dla każdego przedszkolaka i jego rodziców!

Ocena

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Zamkowe granie we Wrocławiu

Marcin Niebudek,

W ostatni weekend, 16-17 marca, odbyło się w Centrum Kultury Zamek we Wrocławiu spotkanie z grami planszowymi. Po raz kolejny sklep z grami Planszóweczka.pl oraz Klub Koloseum dostarczyli setek gier dla małych i dużych. Dodatkową atrakcją dla dzieci była sala pełna klocków LEGO, które można było wypożyczyć i budować. Opiekę nad wypożyczalnią LEGO sprawował Salon Kreatywny.

Udało nam się na zamek dotrzeć w sobotę i zagrać w trzy gry – „Niagara”, „Totem” oraz „Cichutko jak myszka”. W między czasie Tomek wziął jeszcze udział w turnieju w „Duchy”. Niestety nie starczyło czasu na więcej, bo najmłodszy w ekipie (9 miesięcy) chciał już do domu, a starszy obowiązkowo musiał zajrzeć jeszcze na stoisko LEGO i zmontować choć jeden ze statków Star Wars :-)

Niagara

Niagara” to pięknie wydana przez Egmont gra polegająca na pokonywaniu rzeki małymi kanoe i przewożeniu kryształków do obozu. W trakcie gry mój syn przypomniał mi także o opcji podkradania kamieni innym, kiedy znienacka mnie dogonił i capnął mi jeden, zdobyty z wielkim trudem, klejnot :-)

Totem

Totem” z kolei to zabawna przepychanka o układ części klorowego totemu. Każdy z graczy ma swój tajny cel, który określa jakie elementy totemu muszą znaleźć się na trzech pierwszych pozycjach. Potem zaczyna się przekładanie, usuwanie, zamienianie i psucie szyków przeciwnikom. Niestety wydaje mi się, że zarówno nakład gry „Totem”, jak i „Niagara” wyczerpał się jakiś czas temu i chyba nie ma szans na dodruk. Obie gry strasznie nam się podobają, trzeba je będzie więc jakoś zdobyć.

Cichutko jak myszka

W przerwie zagraliśmy sobie w lekką grę zręcznościową od wydawnictwa HABA. „Cichutko jak myszka” polega na przeciskaniu patyczków przez dziurawe plastry sera. Każda dziura ma kolorową obwódkę, a dwie kostki określają przez jakiego koloru dziury należy patyk przeprowadzić. Wszystko to trzeba zrobić cichutko jak muszka, bo obu plastrów sera pilnują czułe dzwoneczki. Jeśli drgną i wydadzą dźwięk, to po nas – tracimy kolejkę. Co prawda podczas zamkowego grania nie ma mowy o tym, żeby usłyszeć te dzwonki, ale co tam ;-) I tak jest to lekka i zabawna pozycja. Z resztą w ofercie wypożyczalni było wiele gier HABA, które można było wypróbować, a które stanową doskonałą zabawę dla młodszych dzieci.

Tak więc spędziliśmy na zamku w Leśnicy dobrych kilka godzin. Bawiliśmy się doskonale i już czekamy na wiosenną Gratislavię! Zachęcamy także wszystkich do śledzenia tego typu spotkań w waszych miastach, bo są one zawsze świetną okazją do wspólnej zabawy i do poznania nowych gier. Planszówek jest na rynku zatrzęsienie, a takie imprezy to idealne miejsce, aby przed zakupem jakiegoś tytułu sprawdzić go sobie na żywo.

Dziękujemy organizatorom za trud włożony w kolejne fantastyczne spotkanie!

PS: Na naszym profilu na Facebooku jeszcze kilka zdjęć z grania na zamku.

Czy planszówki mogą nauczyć dzieci snucia opowieści?

Marcin Niebudek,

Dzieci uczą się mówić powoli. Proste dźwięki, pierwsze słowa, potem krótkie zdania. Ale to nadal długa droga do mówienia pełnymi zdaniami, czy opowiadania jakiegoś zdarzenia, tak abyśmy, my rodzice, dali radę to zrozumieć :-) Na szczęście planszomaniacy mają na to co najmniej kilka sposobów. Tak więc dzisiaj wpis chcę poświęcić trzem (no dobrze, praktycznie czterem) tytułom, które łączy jedno – pobudzają wyobraźnię dzieci i uczą je opowiadania historii.

Opowiem Ci Mamo

Pierwszy z nich, przeznaczony dla najmłodszych, to „Opowiem Ci Mamo” wydawnictwa Alexander. To nie jest gra, tylko zabawka dydaktyczna. Ale tak jak od puzzli, tak i od tego typu zabawek zaczyna się wprowadzanie dzieci w bardziej skomplikowane pozycje.

Opowiem Ci Mamo

W pudełku znajdziecie 20 solidnych, dwustronnych plansz. Na każdej widnieje obrazek przedstawiający fragment jakiejś historyjki. Dla ułatwienia powiązane plansze oznaczono w rogu jednakowymi symbolami. Zabawa polega na tym, aby z tych plansz dziecko wybrało jedną, a następnie spróbowało odnaleźć pozostałe pasujące do tej samej scenki. Następnie trzeba je ułożyć w takiej kolejności aby tworzyły logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Najlepiej jeśli dziecko postara się ułożoną historię opowiedzieć własnymi słowami.

Kategoria wiekowa

Zabawka przeznaczona jest 3-latków, ale dzieci nabywają umiejętności mówienia w bardzo różnym czasie. Także można zacząć zabawy wcześniej, jeśli dziecko zaczyna już budować zdania. Można historię opowiadać razem z dzieckiem. Wystarczy, jeśli na początek dziecko opowie co widzi na pojedynczym obrazku, a to my pokażemy mu co znaczy opowiedzieć historię z dwóch, trzech i czterech części. W końcu chodzi tutaj o zdobycie takiej umiejętności.

Co da nam taka zabawa?

Dziecko zacznie uczyć się opowiadać zdarzenia. Będzie mogło poćwiczyć rozpoznawanie przyczyny i skutku, następstw czasowych oraz układania opowieści w logicznym porządku. Moim zdaniem, to doskonały wstęp do wielu innych zabaw i gier, ale też świetna zabawka sama w sobie. Obowiązkowa pozycja dla każdego przedszkolaka.

Pluszaki Rozrabiaki – Opowieści z podróży

Pluszaki Rozrabiaki – Opowieści z podróży” została wydana przez Egmont. Wizytówką tego wydawnictwa jest to, że często zmienia swoim grom tematyką. I są to bardzo często, w stosunku do oryginału, zmiany na lepsze. Tak jest i z grą autorstwa Reinera Knizii, do której wkroczyli bohaterowie bajki animowanej „Pluszaki Rozrabiaki”. Zapamiętajcie sobie nazwisko autora. Dość powiedzieć, że ten pan jest autorem kilkuset gier dla dzieci i dorosłych. Wielokrotnie jeszcze traficie na jego gry i naszym zdaniem ich jakości można zaufać.

Pluszaki Rozrabiaki - Opowieści z podróży

Opowieści z podróży są grą pamięciową. Dlaczego więc ten tytuł trafił do mojego wpisu? Otóż zwykła grę pamięciową, przypominającą memo, rozbudowano tutaj o element opowiadania krótkich historyjek. Gra zawiera 5 dwustronnych plansz, a każda z plansz ma dwie ilustracje. Daje to 20 różnych scenek. Do tego mamy do dyspozycji 40 kartoników przedstawiających bohaterów bajki oraz różne przedmioty znane dzieciom (zabawki, przedmiotu codziennego użytku, itp.)

Gra ma dwa etapy. W pierwszym kolejno losujemy jeden kartonik z obrazkiem, a następnie musimy opowiedzieć krótką historyjkę, która połączy obrazek z kartonika oraz ilustrację na planszy. Potem zakryty kartonik kładziemy obok tej właśnie ilustracji. W ten sposób historyjka posłuży nam jako przypomnienie, co znajduje się na zakrytym kartoniku.

Gdy już rozłożymy kartoniki przy wszystkich ilustracjach, będziemy mieli w głowach kilka historyjek (ilość będzie zależała od tego, ile plansz użyjemy do gry). Teraz zaczynamy drugi etap, czyli rzucamy kostką i przesuwamy pionek kotki Zdrapki po kolejnych ilustracjach. Następnie musimy przypomnieć historyjkę, która związana jest z ilustracją, na której zatrzymała się kotka i odgadnąć co kryje się na zasłoniętym kartoniku. Jeśli zgadniemy, to zdobywamy kartonik, a w jego miejsce losujemy kolejny ze stosu, opowiadamy nową historyjkę i zakrywamy obrazek.

Proste prawda? A jednak zabawa sprawia dużo frajdy. W trakcie rozgrywki powstaje wiele różnych historii. Możliwych kombinacji jest bardzo wiele, przez co gra długo się nie znudzi.

Kategoria wiekowa

Gra przeznaczona jest dla dzieci od 4 lat, przy czym sama instrukcja dostarcza też wariant dla młodszych dzieci, mających problem z wymyślaniem historyjek. Rodzice mogą pomagać i wystarczy odgadywać hasła. Jednak cała zabawa, naszym zdaniem, tkwi właśnie w tym opowiadaniu. Dlatego już po pierwszej rozgrywce wykluczyliśmy możliwość zgadywania samych haseł bez opowiedzenia właściwej historii.

Co da nam taka zabawa?

Tutaj jest nieco inaczej niż w „Opowiem Ci Mamo”, bo nacisk nie jest położony na następstwo zdarzeń, ale na kreatywność w opowiadaniu. Historyjki mogą być dowolne. Mają tylko połączyć dwa różne obrazki w logiczną scenkę. O ile w „Opowiem Ci Mamo” sceny są raczej konkretne i opowieści będą się powtarzać, a dziecko będzie udoskonalało ich opowiadanie, to tutaj musimy puścić wodze fantazji i kombinować jak połączyć „balon” z „turniejem łuczniczym” :-) Dodatkowo gra wprowadza prostą mnemotechnikę, którą dzieci mogą zastosować do zapamiętywania jakiś istotnych informacji.

Pluszaki Rozrabiaki są doskonałym wstępem do ostatniej zabawy, czyli „Story Cubes”!

Story Cubes

Story Cubes” to zestaw 9 kostek z przeróżnymi obrazkami na ściankach. Zabawka, wydana przez REBEL.pl jest wręcz genialna w swojej prostocie. Rzucamy kostkami i z obrazków, które wypadły układamy opowieść. Tylko tyle? Nie! Aż tyle!

Story Cubes

Tutaj naprawdę można uwolnić swoją wyobraźnię i wymyślać niestworzone historie. Czy tylko z 9 kostek? Ależ skąd – zawsze można rzucić kostkami ponownie i kontynuować opowieść. Sprawdźcie do ilu kostek dojdziecie! Story Cubes tak się nam spodobały, że dokupiliśmy do nich zestaw „Voyages” (Podróże), który wprowadza dodatkowe symbole rodem z bajek o wielkich podróżach i niesłychanych przygodach.

Story Cubes - Voyages

Zastanawiacie się jakie opowieści powstają dzięki kilku prostym kostkom? Oto krótka próbka:

Co by było, gdyby, mieszkającą w indiańskiej wiosce, owieczkę odwiedził stary znajomy żuk, który, wracając do domu samolotem, z dopiero co poznanym czarodziejem, wlecili w straszliwą burzę z piorunami? No cóż… musieliby skakać na spadochronach… Prosto do fontanny :D

Albo:

Pewien szeryf, na prośbę króla, udał się na poszukiwanie magicznej siekiery samodzielnie potrafiącej rąbać drewno do kominka. Podróż była długa, a na swojej drodze szeryf spotkał gadającego żółwia, kraba, kruka (od którego otrzymał tajeminicze złote jajo) i wiele innych ciekawych stworzeń…

Tak… Story Cubes są doskonałe!

Kategoria wiekowa

Teoretycznie gra przeznaczona jest dla dzieci od 6 lat, ale jest to tak swobodna zabawa, że jeśli tylko dziecko będzie potrafiło rozpoznać obrazki na kostkach, to już można się próbować bawić. Zabawa wymaga treningu. Na początek dziecko (Ba! Dorosły też!) może mieć problemy z ułożeniem historii z wszystkich kostek. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć od czterech czy pięciu, albo pozwolić opowiadać ile się chce z tego co wypadło (np. kto opowie dłuższą historię).

Z czasem dzieci nauczą się odchodzić od bezpośrednich znaczeń obrazków na kostkach i np. owca zacznie oznaczać wieś, a samolot – podróż. Wasze dzieci zaskoczą was trafnością swoich skojarzeń. Bawiliśmy się kostkami także u Tomka w przedszkolu. W większej grupce dzieci zaczną podchwytywać historyjki innych i np. użyją tych samych bohaterów aby wymyślić dalszy ciąg, albo inną przygodę. To dopiero jest zabawa.

Na zakończenie

Czy to koniec zabaw w opowiadanie? Oj nie… Musimy jeszcze spróbować „Story Cubes – Actions” (czyli jeszcze więcej kostek :-)). Natomiast kolejny etap to gra „Dawno, dawno temu”, która czeka już na nas na półce. Z pewnością jeszcze o niej kiedyś napiszemy. Tymczasem wystawiam wszystkim trzem pozycjom ocenę 5/5 bo każda z osobna jest pozycją, którą szczerze polecam, a w dodatku razem stanowią wspaniały zestaw kreatywny dla dzieci i rodziców.

Ocena
Zobacz jak oceniamy…
5/5