Wpisy z tagiem ‘3 lata’

Tomuś i wiosenne porządki

Marcin Niebudek,

„Tomuś i wiosenne porządki” to kolejna gra z serii „Zagraj ze mną” wydawnictwa Egmont i to gra dla najmłodszych (3+ lat). Naszym zdaniem to gra w tej, wciąż, najbardziej niedocenionej kategorii wiekowej. Na szczęście „Tomuś i wiosenne porządki”, podobnie jak „Ratuj Króliczki!” skutecznie tą dziurę wypełnia. Zresztą zobaczcie sami…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Ocena

Ocena 5. To dobra gra na początek. Tyko nie można zapominać, że to 3-latki mają tu grać między sobą, a starsi mają im tylko towarzyszyć :-)

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

W co się ubrać? Taki wybór!

Marcin Niebudek,

„W co się ubrać?” to gra/zabawa od Granny. Zabawa dlatego, że może służyć jednej osobie po prostu do ubierania na różne sposoby chłopców i dziewczynek. Natomiast 2-4 osoby mogą odnaleźć tu grę, gdzie punkty zdobywa się za jak najszybsze ubranie modelki w wylosowany strój. Ale tak naprawdę to nawet 9-letni Tomek świetnie się bawi z 4-letnim Mateuszem i nie wynik jest tu najważniejszy. Zobaczcie sami…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

W co się ubrać?

W co się ubrać? Modele i modelki.

W co się ubrać? Przykładowy strój.

W co się ubrać? Przykłady.

W co się ubrać? Tyle możliwości.

Ocena

Nie pomyśleliśmy, że „W co się ubrać?” da Mateuszowi (… i nie tylko) tyle zabawy! Musi być 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gier do recenzji!
Granna

Kotek Psotek

Marcin Niebudek,

„Kotek Psotek” to chyba jedna z pierwszych gier Jima Deacove. Ukazała się już kiedyś u nas jako „Kocur Max”, ale Egmont oczywiście zrobił to lepiej i w 3D :-). Zobaczcie…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Kotek Psotek

Kotek Psotek - cała banda

Kotek Psotek - gra

Kotek Psotek - zwabiony do domku

Ocena

Prosta zabawa w kotka i myszkę (… i ptaszka, i jeszcze wiewiórkę). Fajna jak zwykle! Ale my kochamy gry kooperacyjne, więc i tu nasza ocena nie może być inna niż 5.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Mali detektywi

Marcin Niebudek,

„Mali detektywi” to gra dla najmłodszych z nowej serii RODZINKA WYGRYWA. Autorem tych gier jest Jim Deacove, specjalizujący się w grach kooperacyjnych, w których wszyscy rywalizują nie ze sobą, ale z samą grą.

W „Małych detektywach” chodzi o wspólne rozwiązanie zagadki jakie trzy przedmioty chowają się w skrzyni zanim minie 12 godzin odkrywanych na zegarkach. Zobaczcie…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Mali detektywi

Mali detektywi - schowek

Mali detektywi - plansza

Mali detektywi - czas

Ocena

Myślę, że 3 lata to trochę za mało jeśli to są same trzylatki i jeden dorosły, ale już z 4-5 latkami spokojnie się uda. Natomiast zróżnicowana wiekowo rodzinka jest jak znalazł. Bardzo dobre rozwinięcie „memo”. Należy się 5 autorowi i 5 Egmontowi za trafny wybór!

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Nogi Stonogi

Marcin Niebudek,

Nogi Stonogi” zakupiliśmy już dobrych parę lat temu, jeszcze dla Tomka. A teraz bawi się nią z nami Mateusz (równie podekscytowany już od co najmniej roku). Dlatego, mimo że samą recenzję mamy w „Nogi Stonogi – turlanie kostką nie musi być nudne„, postanowiliśmy nakręcić też filmik. Zobaczcie jak tym razem nam wyszło…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Nogi Stonogi

Nogi Stonogi z bliska

Nogi Stonogi i ich właściciele

Ocena

Wciąż jedna z naszych ulubionych. 5-tka i już! A więcej w Nogi Stonogi – turlanie kostką nie musi być nudne.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Bierzemy udział w projekcie #grajmy
Grajmy!

2 gry dla najmłodszych: Auta i Mamusie

Marcin Niebudek,

Dzisiaj mamy dla Was dwie z pięciu gier dla najmłodszych graczy (2-4 lata) pod wspólną nazwą „Już Gram”. Chodzi o „Auta”, trochę bardziej dla chłopców i „Mamusie”, bardziej dla dziewczynek (obie od Granny). Choć, jak zobaczycie w filmiku, Mateuszowi obie gry podobały się tak samo…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie: Auta i Mamusie

Auta – poruszający się nimi kierowcy oraz sprzęt jaki ze sobą wiozą.

Auta cz.1

Auta cz.2

Auta z plakatem

Mamusie – czy dziecko trafi do swojego rodzica?

Mamusie cz.1

Mamusie cz.2

Mamusie z plakatem

Mamusie cz.3

Ocena

Obie zasługują na 5. Mają grube i duże kartoniki, ładne rysunki i faktycznie można z dziećmi 2-letnimi zacząć grać w proste wersje, a gra będzie rosła z naszymi bobasami :-).

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gier do recenzji!
Granna

Bierzemy udział w projekcie #grajmy
Grajmy!

Ratuj Króliczki!

Marcin Niebudek,

„Ratuj Króliczki!” to chyba gra dla najmłodszych (bo już dla 3 latków) z nowej serii „Zagraj ze mną” od wydawnictwa Egmont. Gdy nasz 3 latek ją zobaczył, od razu chciał zagrać w nią jeden, drugi i trzeci raz. Zresztą w kolejnych dniach nigdy nie zatrzymał się na pojedynczej rozgrywce. Zobaczcie sami…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Ratuj Króliczki

Ratuj Króliczki - rozgrywka

Ratuj Króliczki - byle szybko

Ocena

Ocena 5. Miałem dać 4+, bo gra jest dosyć droga… Ale ocena 3 letniego Mateusza mówi wszystko. 5 i już. Innej oceny nie mogło być.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji!
Egmont - Kraina Planszówek

Moje Dinozaury

Marcin Niebudek,

Nasz młodszy synek Mateusz od pierwszego wejrzenia zakochał się w grze „Moje Dinozaury”. Na początku tylko składał puzzle, ale ostatnio chwycił z tatą kostki i już rozpoczęliśmy pierwsze rozgrywki (oczywiście na początek dwa dinozaury i najprostsze zasady – ma w końcu 3 lata). Z Tomkiem, za to, zagraliśmy już w pełną wersje i też było fajnie oraz wcale nie tak łatwo…

Tą grę można znaleźć także w naszym sklepie sklep.dzieciprzyplanszy.pl

Moje Dinozaury

Moje Dinozaury - zawartość cz.2

Moje Dinozaury - puzzle

Moje Dinozaury - zawartość cz.1

Moje Dinozaury - bawienie się

Ocena

Ocena 5. Dużo zabawy dla młodszych i tych trochę starszych. Dinozaury nigdy się nam nie znudzą…

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji oraz za to, że objęliśmy grę patronatem!
Granna

Dwie gry dla najmłodszych

Marcin Niebudek,

Tym razem gry dla młodszych, więc i my zaprosiliśmy 3-letniego Mateusza by wraz z 8-letnim Tomkiem pokazali „Czyj to pojazd?” i „TO i TO – Sport i Rekreacja”. Zobaczcie jak Mateuszek odnalazł się w pierwszoplanowej roli…

„Czyj to pojazd?” zawiera 16 pojazdów i 16 ich właścicieli. To już na tyle dużo, by wasz synek (bo raczej zakładam, że to gra dla chłopców) nie znał kilku z nich. Młodszym można wprowadzać nawet po 2-3 samochody (zamiast 8 czy 16 samochodów na raz).

Czyj to pojazd?

Czyj to pojazd? W środku cz.1

Czyj to pojazd? W środku cz.2

„TO i TO – Sport i Rekreacja” to gra od 3 do 8 lat i faktycznie taką jest, bo 32 pary kafelków to już nie tylko piłka nożna czy lotki, ale np. szachy. 8-letni Tomek jest już w stanie rozpoznać wszystkie pary, ale 3-letni Mateusz zaczął od 10 par.

TO i TO - Sport i Rekreacja

TO i TO - na prawdę dużo kart

Ocena

Ocena 5 dla obydwóch. Ładnie wykonane i przede wszystkim mają dużo elementów, przez co szybko się nie nudzą. Cena też dobra (20 PLN).

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy firmie MAXIM za przekazanie gier do recenzji!
Maxim

Bierzemy udział w projekcie Grajmy!
Grajmy!

Pewnego razu, czyli kolejna okazja do opowiadania

Marcin Niebudek,

Zachęcałem Was już kiedyś do opowiadania z dziećmi historii. Pokazałem wtedy kilka gier, które mogą pomóc dzieciom zdobyć tę umiejętność. Dzisiaj chciałbym jeszcze raz wrócić do tego tematu, bo dzięki uprzejmości wydawnictwa Hobbity.eu mieliśmy okazje przetestować grę „Pewnego razu„.

Pewnego razu - zawartość pudełka

Jest to gra-zabawa, z resztą podobnie jak pozostałe wspominane tutaj tytuły, bo we wszystkich z nich nie jest istotna rywalizacja czy wygrana, ale opowieść jaką dzięki samej zabawie stworzymy. Jak to się robi w „Pewnego razu”?

Otóż w zabawie może wziąć udział do 4 osób. Każda z nich wciela się w rolę zwierzaka, który właśnie kładzie się spać, tylko znim to zrobi, musi jeszcze skompletować piżamę, pluszaka i szczoteczkę do zębów. Odpowiednie przedmioty zbierać będziemy na specjalnej planszy.

Pewnego razu -  kompletowanie piżamy

Zdobywanie potrzebnych przedmiotów polega na wybieraniu ich w ciemno z woreczka. Jedyną podpowiedzią jest kształt żetonu, który próbujemy wyciągnąć. Np. spodnie będą kwadratowe, koszula prostokątna, pluszak okrągły a szczoteczka owalna. Ale to nie wszystko… W woreczku kryją się także różne inne kartoniki przedstawiające postacie lub przedmioty nie pasujące do naszego obrazka. Jeśli wylosujemy taki żeton, to układamy go na środku stołu. To właśnie tutaj zaczyna się rodzić opowieść.

Kiedy jednemu z graczy uda się skompletować całą garderobę potrzebną do położenia zwierzaka do łóżka, zaczyna się druga część zabawy. Teraz będziemy musieli opowiedzieć zwierzakom na dobranoc opowieść ułożoną z dodatkowo wylosowanych kartoników. Rozpoczynając od gracza, który pierwszy skończył kompletowania żetonów na swojej planszy, próbujemy stworzyć historię. Każdy z graczy dokłada kolejny element opowieści tak, aby zawierał on słowo kojarzące się z rysunkiem z kolejnego kartonika. Tworzymy więc jedno, wspólne opowiadanie.

Kategoria wiekowa

To jest gra przeznaczona dla młodszych dzieci. Obrazki są kolorowe i zrozumiałe. Na początek bawimy się losowaniem, a potem wspólnie tworzymy historię. Dzięki temu dzieciom będzie nieco łatwiej, bo możemy im pomóc pociągnąć opowiadanie dalej (chociaż czasem, nawet dla rodziców, może być wyzwaniem przejście od traktora do wróżki i rakiety ;-)) Gra będzie świetna dla 3-4 latków i wydaje mi się, że zainteresowanie nią skończy się już u 6-7 latków.

Czego ta gra wymaga od dzieci? Czego ich nauczy?

Ta zabawa ma bardzo proste zasady. Jedyne co dzieci będą musiały zrozumieć to, że jeśli szukają jakiegoś konkretnego przedmiotu, to muszą zwrócić uwagę na kształt kartonika. Ale to akurat czyni zwykłe losowanie znacznie ciekawszym. Za to najlepszą częścią jest tworzenie opowieści. To jest sedno gry i to tutaj będziemy mogli próbować z dziećmi stworzyć coraz bardziej rozbudowane opowiadanka. Taka zabawa rozwija i wyobraźnię, i słownictwo. Dzieci ćwiczą także umiejętność logicznego wiązania elementów historii w jedną całość.

Ocena

„Pewnego razu” jest gra dla młodszych dzieci i wpisuje się w grupę do której kierowana jest także wspominane przeze mnie „Opowiem ci mamo”, ale jest od niej inna. Tutaj powstają różne historie – czasem dłuższe, czasem krótsze. Za każdym razem opowiadać możemy o czym innym. Czasem zdarza się, że wylosujemy do historii większość kartoników i opowiadanie będzie bardzo długie, ale ostateczni nie postrzegam tego jako wadę.

Także fakt, że żetony powtarzają się z opowiadania na opowiadanie nie jest wcale takie złe. Dziecko zaczyna od prostych historii i używa haseł dokładnie odpowiadających obrazkom, ale właśnie podczas kolejnych rozgrywek możemy je zachęcić, żeby tym razem nie mówiło o „traktorze” tylko np. o „gospodarstwie”, albo nawet o „ciężkiej pracy” czy „pojeździe”. Chodzi o to, żeby stopniowo odchodzić od znaczeń bezpośrednich i zachęcać dziecko do bardziej kreatywnego podejścia do opowiadania oraz używania nowych słów.

My bardzo lubimy tego typu gry i mimo, że nasz syn jest już na nią nieco za duży, to młodszym przedszkolakom szczerze polecam. Warto też nadmienić, że gra ta dostała nagrodę w konkursie „Świat przyjazny dziecku” i moim zdaniem w pełni na to zasługuje.

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
Hobbity.eu

Małe ZOO – mało znane, a bardzo dobre

Marcin Niebudek,

Mało który maluch nie lubi zwierząt, zwłaszcza tych egzotycznych. Temat ZOO jest więc bardzo atrakcyjny i dzisiaj chciałbym napisać o grze, na którą trafiłem gdy Tomek miał nieco ponad 3 lata. Znalazłem ją na półce jednej z księgarni, a że była niedroga i zawartość pudełka wydała mi się ciekawa to wziąłem w ciemno. Później zamówiliśmy jeszcze dwie, żeby obdarować rodzinę i znajomych :-)

Mowa o „Małym ZOO” wydanym przez Axel. W pudełku znajdziecie solidne i kolorowe plansze ogrodów zoologicznych, które będziecie się starali zapełnić najatrakcyjniejszymi gatunkami zwierząt. Będziecie starali się zdobyć okazy małe, duże i średnie (reprezentowane przez równie solidne żetony). Oczywiście nie wszystkie do ZOO się zmieszczą, bo dla każdego potrzebny jest odpowiedniej wielkości wybieg.

Małe ZOO - zawartość pudełka

Dodatkowo podczas gry będzie można zdobyć dwa gatunki unikatowe (pandę i kameleona – czerwone żetony), ale to będzie możliwe tylko przez wykonanie specjalnych zadań podanych na kartach. Takie zadanie będzie określało jakie inne dwa zwierzęta będziecie musieli mieć w swoim ZOO zanim będziecie mogli wziąć jeden z gatunków unikatowych.

Wasze ZOO co jakiś czas odwiedzą goście. Będziecie wtedy sprzedawać bilety. Biletów zdobędziecie tym więcej, im atrakcyjniejsze zwierzęta macie w swoim ZOO. To z kolei określają gwiazdki na każdym z żetonów. Grę wygra ten, kto pierwszy sprzeda co najmniej 15 biletów, albo zapełni wszystkie wybiegi i będzie posiadał zarówno pandę jak i kameleona.

Małe ZOO - w trakcie gry

W tej grze nie ma kostek, choć większość zdarzeń jest bardzo losowa. Do określenia co akurat będziemy mogli zrobić (zdobyć zwierzę, kartę z zadaniem, przyjąć gości, a może wymieć się z innym graczem zwierzętami) używamy specjalnego kołowrotka. To bardzo dobre rozwiązanie, bo jest dla dzieci atrakcyjne, łatwe w obsłudze i czytelne.

Kategoria wiekowa

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 5-ciu, ale jak napisałem na wstępie, my zaczęliśmy w nią grać z synem gdy miał nieco ponad 3 lata. Jedyne co zmieniliśmy to, że karty z zadaniami były jawne (abyśmy mogli mu podpowiedzieć co może zrobić), a wymiany dobrowolne zamiast przymusowych (aby wyeliminować negatywne działania wymian). W grze występują dobrze znane zwierzęta, wszystko jest bardzo dobrze oznaczone, także młodsze dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem co się dzieje.

Za to przy grze ze starszymi dziećmi karty mogą być tajne, wymiany przymusowe (czyli zgodnie z oryginalnymi zasadami), a dodatkowo instrukcja podpowiada jeszcze dwa warianty urozmaicające rozgrywkę i nieco ją komplikujące (ale nie za mocno). Niemniej kategoria wiekowa tej gry kończy się moim zdaniem gdzieś na 6-, 7-latkach. Później będzie można przesiąść się na bardziej zaawansowane tytuły, a przy tym pozostać przy temacie budowy ZOO :-)

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego ich nauczy?

Gra jest bardzo losowa, co zwiększa znacząco szansę dzieci w grze z rodzicami (uznaję to za zaletę). Tak faktycznie to jedyne decyzje jakie czekają dzieciaki w tej grze, to gdzie umieścić w ZOO kolejne zwierzę (zwłaszcza średnie) albo na co zwierzę wymienić, żeby zrealizować zadanie. Gra jest bardzo prosta, rozgrywka trwa około 15 minut więc jest to doskonała pozycja na zapoznawanie dzieci z planszówkami. Aspekt edukacyjny jest tutaj niezbyt duży, niemniej dzieciaki będą mogły poznać te kilkanaście zwierząt, które w grze występują. Ale nie jest to gra edukacyjna, tylko rozrywkowa.

Ocena

To jest jedna z gier, które z powodzeniem stosowaliśmy do zapoznawania młodszych dzieci (właśnie 3- i 4-latków) z grami planszowymi innymi niż Memory, loteryjki i tym podobne. Zabawa jest przy tej grze zaskakująco dobra. Rozgrywka szybka i prosta. Do tego gra jest bardzo dobrze wykonana (no może poza nieco cienkimi kartami zadań, które łatwo pogiąć gdy gra się z młodszymi dziećmi). Jedyną wadą jest to, że po jakimś czasie okaże się zbyt prosta, ale taki już los tego typu gier. Jeśli Wasze dziecko ma mniej niż 5 lat i lubi zwierzęta, to szczerze polecamy!

Zobacz jak oceniamy…
4+/5

Smok Obibok Detektywem

Marcin Niebudek,

Czy lubicie zagadki? My bardzo. A najbardziej takie, gdzie opisujemy hasło z obrazka. Obrazek przed oczami pomaga zwłaszcza młodszym dzieciom. Okazało się, że najlepszego zbioru dostarczył nam Smok Obibok, czyli dwie gry – „Zagadki Smoka Obiboka” oraz „Nowe Zagadki Smoka Obiboka„. Obie gry wydała Granna.

Zagadki Smoka Obiboka

Nowe Zagadki Smoka Obiboka

W pudełkach znajdziecie po 135 kart z rysunkami przedstawiającymi różne przedmioty, zwierzęta, miejsca, itp. Na odwrocie każdej karty jest krótki wierszyk-zagadka, na który odpowiedzią jest właśnie hasło z obrazka. Dodatkowo pierwsza część cyklu zawiera plansze ze Smokiem obibokiem służące do zbierania punktów za odgadnięte hasła, natomiast druga zawiera 6-elementowe puzzle z postacią wesołego smoka. Kto pierwszy ułoży swoje puzzle ten wygrywa.

Ale, ale… Bawimy się kartami ze Smoka Obiboka od 2-3 lat i nie używamy wierszyków (a przynajmniej dużo rzadziej niż samych obrazków). Oryginalne zasady obu gier mówią o dorosłym lub starszym dziecku, umiejącym odczytać zagadki. Pozostali gracze zgadują. My tymczasem dajemy naszemu synowi zadawać nam zagadki na podstawie ilustracji i dzięki temu mamy powtórkę z programu „Do trzech razy sztuka”, który prowadził Andrzej Zaorski, a później Jerzy Kryszak. Pamiętacie?

Tak – dzieciaki zadające zagadki były bezbłędne. I to właśnie w ten sposób najbardziej lubimy się bawić Smokiem Obibokiem. Zadajemy zagadki własnymi słowami używając haseł z obrazków. Oczywiście to dlatego, że chodzi o zabawę rodziców z dzieckiem, a w tym przypadku to nawet dziecka z rodzicami, bo jako rodzice bawimy się świetnie. Niech za przykład posłuży pasek do spodni, który Tomek kiedyś opisywał rozpoczynając od słów „To służy do niczego…”.

Karty Smoka Obiboka

Hasła i obrazki w obu częściach gry są bardzo czytelne i zrozumiałe już dla najmłodszych dzieci. Co więcej, czym dziecko młodsze, tym frajda ze zgadywania dla rodziców większa. Kart jest na tyle dużo (zwłaszcza, gdy ma się oba zestawy), że gra nie nudzi się bardzo długo i można do niej wracać wielokrotnie. Tak naprawdę, naszym zdaniem, same te karty zagadek są warte zakupu obu wersji gry. Nie znamy lepszego i większego zestawu zagadek obrazkowych dla przedszkolaków.

No właśnie. Jak widać z powyższego opisu, dość lekko traktujemy reguły samej gry zaproponowane w oryginalnych instrukcjach. To prowadzi do odpowiedzi na pytanie dlaczego Smok Obibok został w naszym tytule detektywem.

Otóż od dawna, i przy z niezmiennym zainteresowaniu naszego syna, wykorzystujemy karty do jeszcze jednej zabawy. Nasz syn zostaje detektywem. Okazuje się, że gdzieś w domu ukryty jest smakołyk, albo inny mały skarb. Tomek otrzymuje kartę wskazówkę, która pokazuje miejsce, gdzie znajdzie następną podpowiedź prowadzącą do nagrody. A tam następną, i jeszcze jedną… Wśród 270 kart znajdziecie wiele, które będziecie mogli zastosować we własnym domu.

Przykładowa zabawa w detektywa wyglądała tak:

Smok Obibok Detektywem

Szczerze polecamy obie części „Zagadek Smoka Obiboka„. Od dawna zapewniają nam dobrą zabawę, dlatego dostają od nas, w pełni zasłużoną, piątkę!

Kategoria wiekowa

Oficjalnie gra jest przeznaczona dla dzieci w wieku 4-7 lat, ale można zacząć wciągać w zagadki obrazkowe już gadatliwego 3-latka. Odgadywanie wierszyków będzie trudniejsze i tutaj kategoria wiekowa podana na pudełku jest trafna.

Czego gra wymaga od dzieci?

Zagadki uczą dzieci myślenia i kojarzenia ze sobą różnych elementów. Młodsze dzieci będą mogły też poćwiczyć formułowanie pełnych zdań no i ukrywania prawdziwej odpowiedzi przed rodzicami (samo zadawanie zagadki początkujący maluch rozpocznie zwykle od podania co widzi na obrazku :-)). Zagadki to dobry wstęp do gier, w których trzeba utrzymać coś w tajemnicy.

Ocena

Zobacz jak oceniamy…
5/5

Oswajanie: Carcassonne cz. 1

Marcin Niebudek,

Oswajanie gier planszowych – to był mój pierwszy pomysł na ten blog. Z czasem ewoluował nieco, ale i tak będę się starał co jakiś czas pisać właśnie tego typu teksty. O co więc chodzi? Otóż mamy w domu bardzo różne gry planszowe. Mamy takie dla maluchów, mamy dla trochę starszych dzieci, mamy wreszcie gry dla młodzieży i dorosłych. Tak przynajmniej wynika z sugerowanej na pudełku kategorii wiekowej.

No właśnie, kategorie sobie, a przedszkolak pozostanie przedszkolakiem. Od samego początku eksperymentujemy więc na Tomku z grami dla starszych. Wymyślamy zabawy, upraszczamy reguły, eliminujemy niektóre elementy tak, aby dostosować grę do jego aktualnych umiejętności. Te się rozwijają i często wracamy po jakimś czasie do takich gier, żeby pokonać kolejny etap.

Jedną z takich gier jest Carcassonne, która teoretycznie jest grą od 8 lat. W sieci można znaleźć wiele recenzji tej gry, więc nie będę pisał swojej. Niech wystarczy tyle, że w każdym rankingu na temat tego, od czego zacząć przygodę z planszówkami nie może zabraknąć Carcassonne. I jest to rekomendacja jak najbardziej słuszna.

Carcassonne

Carcassonne to gra, w której kolejno losujemy kafelki przedstawiające fragment królestwa. Staramy się je dołożyć do już leżących na stole tak, aby drogi pasowały do dróg, a miasta do miast. W dodatku staramy się opanować fragmenty tego królestwa przy pomocy pionków reprezentujących naszych poddanych. Gra jest doskonała w każdym gronie, ale czy da się w nią grać z młodszymi dziećmi?

Istnieje specjalna, uproszczona, wersja „Dzieci z Carcassonne”, ale nigdy w nią nie graliśmy. Za to pierwszy raz zaprosiliśmy do „dorosłej” wersji Tomka, kiedy miał 3 lata.

Oswajanie – ETAP 1

Znowu muszę przywołać puzzle. Będą one wracać w moich wpisach jak bumerang, bo uważam, że ich rola w wychowaniu fana gier planszowych jest nie do przecenienia :-).

No więc Carcassonne od pierwszego momentu przywołuje na myśl właśnie układanie puzzli. Skoro nasz 3-latek był już nieco przećwiczony i w dodatku potrafił określić, że na kafelku widzi drogę, domki i miasta, to naturalną okazała się zabawa w samo układanie mapy królestwa. Zaletą Carcassonne jest to, że kafelki można ułożyć za każdym razem w inny sposób, przez co gra długo się nie nudzi.

Później do układania dorzuciliśmy zabawę, w układanie najdłuższej drogi oraz największego miasta. Następnie przyszła przerwa na inne gry i zabawy.

Oswajanie – ETAP 2

Do Carcassonne wróciliśmy z Tomkiem kiedy miał 5-lat (choć jestem przekonany, że można było nawet nieco wcześniej). Posiadamy wersję podstawową z dodatkiem „Karczmy i katedry” oraz „Wieża”. To daje ponad 100 kafelków i zabawę dla 3 osób na około 30-40 minut. Zaczęliśmy grać z Tomkiem na punkty z użyciem pionków, ale przy pomocy następujących zasad:

  • używamy tylko małych pionków (dużym z dodatku „Karczmy i katedry” liczymy punkty)
  • nie zajmujemy sobie celowo dróg i miast (chyba, że przez przypadkiem się połączą, bo np. zaczynały się niedaleko siebie)
  • nie obstawiamy łąk (tutaj tata musiał poświęcić swoją ulubioną strategię)
  • naliczamy bonus za tarcze na kafelkach miast (przedszkolak spokojnie rozumie, że to bardziej wartościowy kafelek)
  • naliczamy podwójne punktu za drogę z karczmą (wg zasad z dodatku – jak wyżej dziecko rozumie, że fajniej taką karczmę mieć przy swojej drodze)
  • naliczamy premie za katedry (wg zasad z dodatku)
  • naliczamy punktu za klasztory (wg normalnych zasad)
  • nie używamy wież (nawet mama ich nie lubi, w przeciwieństwie do taty ;-))

Taka wersja zaczyna już przypominać normalną, dorosłą rozgrywkę tyle, że bez negatywnej interakcji i wrogich przejęć. W ten sposób gra nie nudzi się dorosłym, a nasz syn jest nią bardziej zaciekawiony. Jesteśmy już niedaleko pełnych zasad podstawowych.

Oswajanie – ETAP 3

No, ten etap jeszcze przed nami. Czyli niedługo spróbujemy wprowadzić podbieranie sobie miast i dróg, a o tym, jak nam poszło napiszemy kiedy się już dokona :-) Tymczasem chcę was zachęcić do próbowania wciągania dzieci w gry dla starszych. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie ogałacanie gier z poszczególnych elementów to już nie to samo, ale myślę, że cel jest istotniejszy. Chodzi o to, żeby nasze dzieci grały z nami nie tylko w Memo czy Chińczyka.

Poza tym, jeśli do tej pory myśleliście o planszówkach tylko jako rozrywce dla dzieci, ale przez myśl nie przeszło wam, żeby zagrać też czasem BEZ dzieci, to Carcassonne się do tego doskonale nadaje. Kupcie ją sobie, albo nie… Kupcie ją pod pretekstem gry z dziećmi, a potem sami spróbujcie :D Będę was czasem próbował zwieść na manowce tego hobby.