Merlin ZinZin, czyli szalona ucieczka drużyny Króla Artura

Marcin Niebudek

Dzisiaj zabierzemy was do czasów Króla Artura, ale tak trochę z przymrużeniem oka. No dobra, to będzie totalne szaleństwo, czyli „Merlin ZinZin” od wydawnictwa Hobbity.eu. To jest kolejna gra kooperacyjna, którą opisujemy i tym razem przyjdzie nam walczyć z czasem, bo o ile w „Kto to był?” skrzynka grzecznie czekała na nasze decyzje, to tym razem klepsydra będzie bezlitosna :-)

Merlin ZinZin - zawartość pudełka

W pudełku znajdziecie dwie pięknie ilustrowane plansze, drewniane pionki, na których trzeba nakleić wizerunki postaci (przyjaciół tytułowego Merlina), specjalną kostkę i żetony do rzucania czarów, okrągłe karty efektów nieudanych czarów oraz klepsydrę.

No właśnie. Okazuje się, że Merlin został pojmany przez czarownicę Morfagę, ale dzięki pomocy swoich przyjaciół uciekł z zamkowego lochu. Niestety Morfaga szybko się zorientowała i wysłała w pogoń swojego kocura. W trakcie gry będziemy się wspólnie starali pomóc drużynie Merlina w dotarciu do pobliskiego miasteczka. W tym celu będziemy rzucali czary, ale nie myślcie, że sztuka magiczna jest prosta :-) O nie, nie w Merlin ZinZin.

Merlin ZinZin - w pełnej okazałości

Teraz wyjaśni się do czego są wszystkie elementy gry. Największa plansza przedstawia drogę od zamku Morfagi do miasteczka. Na drodze znajdują się skróty, z których będzie można skorzystać przy pomocy jednego z czarów. To po tej drodze będą uciekać postaci. Za nimi po tej samej planszy będzie gonił kocur reprezentowany przez klepsydrę. kot startuje kilka pól za drużyną (ile, to zależy od wybranego poziomu trudności).

Mniejsza plansza służy do rzucania czarów. Aby tego dokonać będzie jeszcze potrzebna kostka i żetony z piorunem. Każdy gracz rzuca najpierw kostką, która wskaże w jaki sposób będzie trzeba rzucić swój czar. Może to być wdmuchnięcie żetonu na jedno z pól mniejszej planszy, konieczne może być pstryknięcie żetonu, upuszczenie go z wysokości lub zsunięcie po planszy. Jeśli nie uda się trafić w pole na środku, a żeton wyląduje na drzewach lub poza planszą, to czar się nie udał i do akcji wkraczają okrągłe karty nieudanych efektów. A tutaj będzie jeszcze ciekawiej :-)

Udany czar pozwoli przesunąć nam niektóre z postaci. Jeśli czar się nie uda, to możemy się np. stać niewidzialni i musimy się schować do następnej swojej rundy. Może trzeba będzie zmienić się w gąsienicę i okrążyć stół wraz ze współgraczami, albo trzeba będzie szybko wymienić kilka składników magicznej mikstury.

Merlin ZinZin - karty nieudanych czarów

Czemu trzeba to wszystko robić szybko? To przez klepsydrowatego kocura, który nas goni. Gdy rozpoczynamy grę obracamy klepsydrę. Gdy piasek się przysypie, oznajmiamy ten fakt głośnym „miau” a kocur idzie o jedno pole do przodu. I czas zaczyna uciekać od nowa. Dlatego musimy się postarać wykonać jak najwięcej akcji zanim kocur znów ruszy za nami. Gdy jedna z postaci zostanie przez niego złapana, gra kończy się porażką całej drużyny. Jeśli wszyscy dotrą do miasteczka, wtedy drużyna wygrywa. A wszystko to ma miejsce w ciągu ok. 15 min!

Kategoria wiekowa

To jest gra dla dzieci w wieku od 7 lat. Co prawda graliśmy w nią z 5-6 latkami, ale rozgrywki kończyły się porażkami drużyny. Kot doganiał uciekinierów mniej więcej w połowie drogi. Jeśli graliśmy z Tomkiem w trójkę (czyli dwoje rodziców i dziecko), to udawało nam się wygrać (ale ledwo). Tak faktycznie z młodszymi dziećmi przegrywaliśmy ze względu na dużą ilość nieudanych czarów. Szczerze mówiąc stanowi to zabawę samą w sobie, bo zadania z kart są bardzo zabawne i czasem aż się chce zepsuć kolejny czar ;-) Niemniej ta szalona gra nie jest taka łatwa i wymaga nieco manualnej sprawności.

Czego gra wymaga od dzieci? / Czego je nauczy?

Ta gra wprowadza dużą presję czasu. Zmagamy się z nią drużynowo, ale musicie wziąć to pod uwagę, bo nie każde dziecko zaakceptuje zabawę w aż takim tempie. Jak wspomniałem, „Merlin ZinZin” wymaga pewnej sprawności manualnej, inaczej czary będą się psuły częściej a czas leci. Ale za to zepsute czaru wprowadzają w grę dużo śmiechu i ruchu, co rozładowuje napięcie powodowane przez pędzącego za dziećmi kocura.

Ocena

Kiedy tylko przeczytałem karty czarów, od razu wiedziałem, że to będą szalone rozgrywki. Kiedy dowiedzieliśmy się jak rzuca się czary, przekonanie o szaleństwie tej gry tylko się potwierdziło… I dobrze, bo bardzo lubimy takie gry. Merlin ZinZin jest wyjątkowo oryginalną grą, przynajmniej wśród tych, z którymi do tej pory się zetknęliśmy. W grze jest dużo napięcia i śmiechu. Niemniej dość trudno było nam w nią wygrać i dobiec do miasteczka. Być może to kwestia tego, że jednak gra lepiej sprawdzi się w nieco starszym towarzystwie, ale nie zmienia to faktu, iż sama rozgrywka bardzo nam się podoba. Po prostu nie nadążamy z czarami :-) Przy wielu rozgrywkach pod rząd, nieco to dzieci zniechęca i trzeba zrobić przerwę.

Przyczepić się muszę do jednego elementu wykonania gry – do klepsydry. Jest za mała i niestabilna. Przy tej grze kręci się planszą czarów, rzuca żetonami, dmucha, pstryka, biega wokół stołu. Co chwilę klepsydra leżała. Byłoby lepiej gdyby była nieco niższa albo miała szerszą i stabilniejsza podstawę.

Ogólnie gra ta pozostawia pewien niedosyt, bo częściej w nią przegrywamy, ale nie poddajemy się :-) To jest gra specyficzna i nie każdemu może przypaść do gustu. Niemniej odrobina szaleństwa nigdy nie zaszkodzi. Jak dla mnie to wariacka gra na pięć z minusem, chociaż wiem, że musi paść na podatny grunt. Jeśli wolicie rozważać swoje ruchy w spokoju, to nie sięgajcie po nią.

Zobacz jak oceniamy…
5-/5

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie gry do recenzji i grania podczas Planszarni!
Hobbity.eu